wtorek, 7 lipca 2015

Denko czerwiec 2015

   Witajcie w tej upalnej atmosferze. Łapiąc chwilę wytchnienia od żaru lejącego się z nieba, przybywam do Was z czerwcowym denkiem. Trochę się tego uzbierało, wyczerpuję ładnie nagromadzone zapasy by zrobić miejsce świeżym, rześkim, owocowym kosmetykom, których ciało tak pragnie latem.


























Ciało:
























1 - Le Petit Marseiliais - żel pod prysznic Mandarynka i Limonka. Może nieco lepszy niż Bez z ostatniego denka, ale wciąż kiepski. Zapach ładny, ale tylko w opakowaniu, po aplikacji naskórnej czar pryska, do tego żel wysusza mocno.
2/5

2 - Bingo Spa - Arganowy krem pod prysznic. Podobnie jak powyższy żel, ten pachnie fajnie tylko w butelce, potem już nuuudy, zapach niczego, a miał być brzoskwiniowy. Żel całkiem wydajny, nie uczula, nie wysusza. Ponownie na bank nie kupię.
3,5/5

3 - Gaga Premium - szampon i płyn do kąpieli Hippi. Dziecięcy produkt kupiony w Tesco tylko ze względu na wakacyjny zapach oranżady, choć skusiła mnie również zawartość rumianku i nadzieja, że skoro przeznaczony jest dla maluchów będzie łagodny w działaniu. Nie pomyliłam się, produkt nie zrobił mi krzywdy, pachniał radośnie i był megawydajny, a kosztował grosze. Nie używałam go do mycia włosów, więc nie ocenię jego funkcji szamponu.
4/5

4 - Avon - żel pod prysznic Naturals Kwiat Jabłoni. Pisałam ostatnio, że żele z linii Naturals lubię bardzo i podtrzymuję zdanie. Ten pachniał świeżym zielonym jabłuszkiem (a nie kwiatem) i świetnie się pienił.
5/5

5 - Oriflame - perfumowany krem do ciała Lady Avebury. Mam obsesję do wszystkiego, co zapachem przypomina choć odrobinę Bottegę Venetę i krem ten był moim must have'm. Ja pokochałam go za zapach, moja mama za szybkie wchłanianie, obydwie za efekt jedwabiście wygładzonej skóry. Mam już kolejne kremiki Oriflame.
5/5

6 - Ziaja - Naturalny balsam oliwkowy. Pewnie gdyby nie moja mama, ten balsam nie zawitałby w moim domu, ta jednak kupiła go na wyjeździe i trzeba było zużyć. Wrażenia bardzo pozytywne, balsam jest dość tłusty, ale mimo tego szybko się wchłania, dogłębnie i długotrwale nawilża, lubię też jego dla niektórych za mocny zapach. Po raz kolejny ukłon w stronę Ziaji.
5/5

7 - Planeta Organica - krem do rąk Mango Butter. Rosyjski krem z zawartością 15% masła z mango nie był tytanem jeśli chodzi o działanie, raczej umiarkowanie radził sobie z suchymi dłońmi, na szczęście szybko się wchłaniał, a to lubię. Przyjemny, myślę, że dla osób niemających problemów z suchą skórą będzie ok.
4/5

8 - Isana - zmywacz bez acetonu. Tego gagatka przedstawiać nie muszę, jest w każdym moim denku :) Mój nr 1.
5/5

Twarz:























9 - Avon - Clearskin maseczka głęboko oczyszczająca pory z glinkami mineralnymi. Po nałożeniu czarnej, błotnej maseczki wyglądałam jak bagienny potwór :D Trochę przestraszyła mnie informacja o zawartości 0,5% kwasu salicylowego, bo ten okropnie działa na moją skórę, ale przesuszenia nie było, a pory po zmyciu maski były ściągnięte. Niestety nie zauważyłam żeby oczyszczała choć w najmniejszym stopniu.
3/5

10 - Bourjois - podkład Flower Perfection. To już kolejna butelka tego podkładu jaką zużyłam. Od pewnego czasu to mój ulubieniec wśród podkładów, daje matowy efekt, dobrze kryje i posiada filtry. Pokryty pudrem w kamieniu ładnie "siedzi" na twarzy przez cały dzień, nie tworząc efektu maski.
5/5

11 - Oriflame - Oasis Fresh Dawn fluid na dzień. Lekki krem na dzień z filtrem SPF 35 stosowałam głównie po kwasach, żeby nie narobić sobie przebarwień. Mógłby mocniej nawilżać, bo twarz po użyciu była jednak nieco ściągnięta.
3,5/5

12 - Ziaja - pasta oczyszczająca Liście Manuka. Największy niewypał Ziaji jaki miałam. To co zrobiła ta pasta na mojej twarzy przypominało poligon po ćwiczeniach. Wysyp krost i podskórnych dziwadeł długo nie chciał mnie opuścić, a zawartość tuby zużyłam jako peeling do ciała, a i w tej roli się nie spisała. 
1/5

Włosy:

13 - Joanna - szampon Naturia z pokrzywą i zieloną herbatą. Zapach szamponu był wybawieniem w gorące dni, chłodził, odświeżał i przynosił ulgę. Szampon dobrze się pienił i łatwo spłukiwał, ale... koszmarnie plątał włosy, nawet odżywka nie pomagała. Miałam na głowie suchutkie siano, całe szczęście włosy nie były do końca matowe. Bez rewelacji.
2,5/5

14 - Schwarzkopf - got2be Volumania puder do włosów. Nic innego jak suchy szampon, do tego pachnący owocami i nie bielący włosów. Działanie może i nieco słabsze od kultowych Batiste, ale brak siwizny bezcenny.
4,5/5

15 - Avon - Naturals maska do włosów Colour Moisture. Maski do włosów farbowanych używałam na co dzień jako odżywki ze względu na lekką formułę. Jak na Avon była całkiem niezła, włosy po użyciu ładnie błyszczały i były miękkie, nie odnotowałam również ich obciążenia. Mogę śmiało polecić ten produkt. Jeszcze jedno, nie wiem jak się ma sprawa z ochroną koloru, bo stosowałam na rozjaśnianych, nie farbowanych włosach.
4/5

Zapachy:

























16 - Fendi - Fan di Fendi Leather. Mało skóry w skórze, ale dużo Fendiego. Lubię Fana, więc jego połączenie  z Leather wyobrażałam sobie zniewalająco, a tu mały zonk. Zapach jest po prostu ładny, dość klasyczny, elegancki, cholernie trwały za co jestem wdzięczna, bo polubiłam go na sobie. Są dni, gdy za nim tęsknię, więc może będzie okazja by połasić się na większą ilość.
4/5

17 - Escada - Born in paradise. Kokosowy czasoumilacz, poprawiacz humoru, lekki, łatwy i radosny zapach. Absolutnie nieodkrywczy i słodko nieporywający, mimo tego ma w sobie coś urokliwego.
3,5/5

18 - Chloe - Chloe edp. Różany klasyk, ma w sobie coś z jesiennej nostalgii. Dawniej uważałam ten zapach za wyjątkowy, teraz czuję go często idąc ulicami, bo powstało dużo podobnych mu pachnideł. Diabelnie trwały i kobiecy.
4/5

19 - Cenine Dion - Belong. Pamiętam ten zapach z czasów gdy była młodziutkim dziewczęciem, wtedy miał coś w sobie. Teraz wydał mi się neutralny, bez polotu, bez iskry. Nie umiem go nawet opisać, tak bardzo jest nijaki.
2/5

20 - Heart & Home - Mgła o świcie. Przeważnie nie umieszczam w denkach świec, ale tu muszę zrobić wyjątek - ku przestrodze. Przy tym ewenemencie nawet świece Ikei mogą wydawać się luksusowe. Na sucho cudowny, świeży im lekko tajemniczy zapach, który znika wraz z pojawieniem się płomienia w jego pobliżu. Przy paleniu nie czuć NIC poza parafiną, efekt jest gorszy niż aura cmentarza 1 listopada. Nigdy tak nie żałowałam zakupu świecy jak tym razem.
1/5


12 komentarzy:

  1. Pocieszę Cię może, że u mnie ta pasta z ziaji zrobiła dokładnie to samo niemal po 2 użyciach ;/ Z miesiąc to potem leczyłam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się tak negatywnych opinii o paście z Ziaji, bo u mnie działa bez zarzutu ;) Ale tak to już jest z kosmetykami :P Spore denko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie pasta ziaja sprawdza się świetnie, zdenkowałam już 3 opakowania i zamierzam kupić trzecie, ale raczej po sezonie letnim :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w paście z ziaji jestem zakochana ;) bardzo fajne denko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo kosmetyków udało Ci się zużyć :) U mnie pasta z Ziaji się sprawdziła, choć na początku też nie byłam z niej nazbyt zadowolona :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale duże zużycie ;) gratulacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też lubię serię Naturals z Avonu. Używam głównie żeli pod prysznic, mają bardzo fajne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na rozdanie.
    Nagrodą jest VOUCHER o wartości 50 zł :)
    http://inszaworld.blogspot.com/2015/07/parasailing-i-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Spore zużycia :)
    U mnie pasta ziaja sprawdzała się na początku bardzo dobrze, później miałam problemy z cerą (chociaż nie wiem do końca czy to po niej).

    OdpowiedzUsuń