sobota, 27 grudnia 2014

Winter is coming... Kringle Candle - White Woods

   Tak wyczekiwałam śniegu, a kiedy już spadł i zrobiło się zimno mam dość zimy i chcę żeby się już skończyła. Wystarczająco zmarzły mi dziś palce dłoni i stóp przy odśnieżaniu samochodu i drapaniu szyb. Zaczyna się... Z drugiej jednak strony nadeszła pora na odgrzebanie zimowych wosków.



























   Za siedmioma lasami... stop, to nie ta bajka. Na granicy lasu, gdzie promienie słoneczne żegnają człowieka wchodzącego między drzewa, łagodny lecz mroźny wiatr muska policzki. Odwracam wzrok po raz ostatni i wdychając powietrze przesycone mokrą ściółką, stawiam kroki wgłąb lasu. Na tym koniec, gdyż musiałabym teraz przejść do opisu innego zapachu. White Woods od Kringle to połączenie sosnowych igieł, mięty i cytrusów. Te nuty czuję najwyraźniej. Nazwa sugerowała mi ciepły zapach białego drewna, który z tym woskiem nie ma nic wspólnego. White Woods kojarzy mi się z końcówką zimy, z roztopami. Jest w nim dużo słońca, ale nie ciepła, czystości na skraju sterylności. Gdyby przybrał formę perfum, z pewnością należałby do kategorii aldehydów. W tytule poleciałam z Winterfell dlatego, że tak mógłby pachnieć Boży Gaj, gdzie jeszcze nie dociera uderzające zimno Muru. Na "sucho" WW pachnie kibelkowo, ale starałam się tym nie przejmować i dobrze, bo po roztopieniu otrzymujemy orzeźwiający, przyjemny (nawet moja madre pochwaliła) i intensywny zapach zimowego lasu lub prania suszącego się na mrozie.


Przypominam o rozdaniu! Baner odsyłający znajduje się na górze po prawej ;)

6 komentarzy:

  1. Jestem bardzo ciekawa zapachu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja raczej nie przepadam za tego typu zapachami, wolę coś słodkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmmm musi pachnieć bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A dla mnie on Cifem pachniał. Mam chyba zbyt plebejski nos jak na Kringle. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Kringle woski :) Tego nie mam, ale coś mi się wydaje, że chyba go wąchałam i na zimno pachniał mi trochę toaletowo, ale skoro piszesz, że po rozpaleniu jest zupełnie inaczej to może się na niego skuszę na zakupach po wypłacie :D

    Dodaję do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń