wtorek, 1 lipca 2014

Denko czerwiec 2014

   Kolejny miesiąc już za nami. W czerwcu poza kilkoma kosmetykami skończyłam kolejny rok życia (wiem, nie ma się czym chwalić). Lecimy z denkiem ;)

























Pielęgnacja ciała:


1 - Avon - Senses Recharge żel pod prysznic. Wielokrotnie tu pisałam, że Avon ma kilka perełek, w tym żele Senses. Tym razem zdecydowałam się na wariant Energising - Passiflora i piżmo. Nie dajcie się jednak zwieść opisowi, zapach to soczysta, dojrzała mandarynka! Piękny i orzeźwiający. Wieki temu, kiedy Avon wprowadzał Senses do sprzedaży był taki żel z żyrafą i zachodem słońca na etykiecie - to ten sam zapach :)
5/5

2 - Luksja - Lush Shower Coctail Red Opuntia. Kolejny cudowny żel/krem pod prysznic. Pisałam o nim obszerniej w RECENZJI. Rewelacja.
5/5

3 - Joanna - Naturia peeling z wanilią. Zawsze bardzo lubiłam małe peelingi Joanny, tanie, skuteczne i ładnie pachnące. Na wanilię zdecydowałam się po raz pierwszy, ponieważ miałam ochotę na coś słodkiego i spożywczego, do tego wizualnie skusił mnie ten "budyń" z czarnymi kuleczkami. Działanie jak zwykle mnie nie zawiodło, peeling super ściera i nie podrażnia, jednak zapach okazał się dla mnie nieporozumieniem. Z początku milutki i sympatyczny, pod prysznicem zamienia się w chemiczną wanilinową (a nie waniliową) zmorę. Tego wariantu ponownie nie kupię, inne małe zdzieraki Joanny z przyjemnością.
3/5

4 - Yves Rocher - Cocoa & Pistachio Nut mleczko do ciała. Mleczko pochodzi z kolekcji świątecznej Collection Cacao, o której już wspominałam recenzując bliźniaczego brata tego mleczka - wariant kakaowo - malinowy (TU). Pistacjowa wersja jest równie godna uwagi, mleczko dobrze, choć nie rewelacyjnie, nawilża i pielęgnuje, błyskawicznie się wchłania i cudownie pachnie. Polecam szczególnie jesienią i zmią.
4/5

5 - AA - Odżywczy krem do stóp Zmysłowa Malina. Świetny krem z mocznikiem i gliceryną, nadający stopom miękkości i gładkości, zapobiegający wysuszaniu pięt. Konsystencja gęsta i krem nie wchłania się od razu, jednak efekty warte są tej odrobiny cierpliwości. Dzięki niemu nie mam problemu wbić się w sandały po zimie. Liczyłam jedynie na fajniejszy zapach, tymczasem kwaśna ta malina.
4,5/5

6 - Oriflame - P. S. I love you krem do rąk. Kolejny raz dałam się skusić romantycznemu, kwiatowemu zapachowi na pachnącej stronie w katalogu, a później żałowałam. Ładny zapach, przyjemne dla oka opakowanie i szybkość wchłaniana to jedyne plusy tego produktu. Krem nie robi z dłońmi nic - nie nawilża, nie pielęgnuje, za 8 zł można kupić wiele lepszych preparatów tego typu.
2/5

Pielęgnacja twarzy:


























7 - Bielenda - dwufazowy płyn do demakijażu oczu Awokado. Kolejny raz pojawia się mój ulubieniec w kategorii demakijażu oczu. Uwielbiam też Bawełnę i Czarną Oliwkę. Po więcej informacji odsyłam do RECENZJI.
5/5


8 - Iwostin - Purritin Krem na noc redukujący niedoskonałości. Kremów tego typu używam wyłącznie na noc okresowo, kiedy wyskakuje mi więcej niespodzianek np. przed okresem, czy po zapchaniu porów jakimiś dziadowskimi specyfikami. Z Purritinu byłam całkiem zadowolona, wiadomo, że efekty działania nie pojawiały się od ręki, jednak po kilku dniach były widoczne i długo się utrzymywały. Krem dobrze się wchłania i przyjemnie pachnie, nie wysusza, co dla mnie jest bardzo istotne.
4,5/5

9 - Lirene - nawilżający krem wzmacniający Cera Naczynkowa. Krem przeciętny i raczej na pewno do niego nie wrócę. Nie zauważyłam poprawy kondycji płytko położonych naczynek, ani redukcji zaczerwienienia, którą miała zapewniać zielona barwa preparatu. Co mnie najbardziej do niego zraziło? Okropnie zapchał mi pory i w/w Iwostin miał pełne "ręce" roboty. Plus za kremowo-wiśniowy zapach i filtr oraz kompatybilność z podkładem.
3/5

10 - e.l.f. - balsam do ust Candy Shop, zapach Cherry Bomb. Nawet nienajgorzej nawilżał i pielęgnował usta, nadawał im mocny czerwony kolor (dlatego używałam tylko po domu i przed snem). Bardzo słodki i niekoniecznie wiśniowy zapach, ale przyjemny.
4/5

 Włosy:



11 - Wella ProSeries - szampon Moisture. Poznałam go w Rossie, kiedy stał z etykietką "cena na do widzenia" . Dziś żałuję, że nie kupiłam go więcej na zapas, bo okazał się świetny, pokochałam go mimo zawartości SLS i SLES. Włosy po jego użyciu były miękkie, gładkie i elastyczne, bez siana i suchych końcówek. Z powodu braku na półkach przerzuciłam się na wariant do włosów puszących się, który też dobrze sie spisuje.
5/5

12 - Batiste - suchy szampon Cherry. Kultowa, wiśniowa odsłona suchego szamponu Batiste, jak dla mnie znacznie lepsza niż XXL Volume, bo nie odciąża, a włosy po użyciu są gładkie. Niestety bieli ciemniejsze włosy, nawet mój ciemny blond.
4/5

13 - Tajemnicza odżywka ;) Nieopisaną odżywkę dostałam do testowania z Wizażu i do dziś nie wiem co to, bo nie wysłano mi linku do kwc. Może któraś z Was też dostała i wie co to za produkt? Ja obstawiam Elseve, ale nie wiem z której linii. Produkt miał widocznie wzmacniać włosy i tyle o nim wiem. Odżywka okazała się produktem jak wiele innych na półkach w drogerii, całkiem niezła, ale czterech liter nie urywa. Po zużyciu testowych 100 ml oszałamiających efektów nie zaobserwowałam.
3,5/5

Zapachy:


14 - Oriflame - Fashion Addict. Zapach z serii Cocktails & the city kupiłam z zeszłym roku jako tanie , a przyjemne pachnidełko na wyjścia do sklepu, czy na pocztę i czasem do pracy. O dziwo okazał się jednym z najczęściej komplementowanych przez płeć przeciwną zapachów w mojej kolekcji :) Teoretycznie maliny i kakao, praktycznie cytryny i maliny z neroli i piżmem w tle. Zaskoczyły mnie swoją nienaganną trwałością. Będę tęsknić.
4/5

15 - Trussardi - My Name. Odlewkę brałam w ciemno po przeczytaniu recenzji na temat zapachu, który miał być delikatnie pudrowy, otulający i kobiecy. Okazał się być bliźniakiem Flower by Kenzo, które akurat lubię, choć już mi się znudziły. 
3,5/5

16 - Clean - Skin. Zdobyty gdy miałam fazę na wszystkie zapachy Clean. Bliskoskórny i bezpieczny, intymny, cielisty i przy tym ciekawy. 
4/5

Znacie coś z mojego denka i możecie podzielić się opinią? A może wiecie czy tajemnicza odżywka to nie Arginine Resist?

15 komentarzy:

  1. Fajne denko. Muszę w końcu kupić szampon Batiste :).

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie wygląda to Twoje denko, lubię wiśniowego batistę

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze Ci poszło :) A ja miałam ochotę na ten waniliowy peeling Joanny, szkoda, że pod koniec zapach jest chemiczny :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hi:) This blog is very interesting :)
    maybe we can follow each other? let me know! <3
    This is my blog:
    shootingdiamond.blogspot.com
    see you:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kuszą mnie kosmetyki yves rocher :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam Fashion addict, ale nie przypasował mi ten zapach ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten zel z łuski musze kupic, a dwufazy z bielendy to i moj ulubieniec !

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uważam, że żele Senses to perełka w katalogu Avonu. Co jeden to bardziej udany. A te peelingi Joanny są super, tylko zapachy to prawdziwa loteria- od świetnych po jakieś koszmarki. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez testowałam tę odżywkę z Wizażu, ale nie mam pojęcia z jakiej jest firmy - ogólnie była w porządku, ale też nie jakaś super

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIc nie miałam ;)
      Bardzo podoba mi się twój blog ;)
      pozdrawiam :*:)

      Usuń
  11. kupiłam 2 dni temu szampon batiste tropical zobaczymy jak się sprawdzi ;) też bardzo lubie luksje ;)

    OdpowiedzUsuń