Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

Denko październik 2014

   Oto przyszła pora na małe, październikowe denko. Skromniutko nieco, najwięcej widzę tu żeli pod prysznic, chyba wynika to z faktu, że jak człowiekowi zimno to wskakuję pod gorący strumień wody (tak to jest w moim przypadku). Żadnej flaszki perfum, żadnej kolorówki.



























Higiena:

























1 - Luksja - Juicy mydło w płynie. Kupiłam wariant o zapachu żurawiny i miodu manuka. Mydełko bardzo dobrze się pieni, ślicznie pachnie i przede wszystkim nie wysusza jak Isana, która musiałam odstawić, bo zaczęła mi schodzić skóra z dłoni. Chętnie wypróbuję w przyszłości inne warianty.
5/5

2 - Avon - żel pod prysznic Senses MoodTherapy Revitalising. Nijaki ten żel, mało wydajny, co tu akurat było plusem, bo zużywałam go na siłę, zapach jagód acai z dodatkiem mentolu przypominał mi jakieś leki, na rynku są setki fajniejszych żeli. Nie wysusza i dobrze się pieni.
2,5/5

3 - Yves Rocher - żel pod prysznic Green Tea from China. Zielonoherbaciany żel kupiłam po raz pierwszy i dziś już wiem, że nieostatni :) Świeży i odprężający zapach będzie jak znalazł na wiosnę, ubolewam jedynie nad tym, że szybko sie kończy.
4,5/5

4 - Alterra - krem pod prysznic Bio-Orange & Bio-Vanille. Produkt ekologiczny, bez barwników, konserwantów, silikonów i parafiny. Myje bardzo łagodnie i bardzo słabo się pieni (brak SLS), pachnie cudownie słodką wanilią złamaną pomarańczą. Bardzo kiepska wydajność, byłam w soku, że skończył się po kilku użyciach.
3,5/5

5 - Yves Rocher - żel pod prysznic Collection Ete. Śródziemnomorskie Lato podobało mi się w wersji wody toaletowej, ale z racji, że nie planowałam kupna kolejnego zapachu, wzięłam żel. Kosmetyk kąpielowy nie pachnie już tak rewelacyjnie jak woda, zapach jest strasznie słodki i nie kojarzy mi się z wakacjami. Opakowanie i działanie zdecydowanie podnoszą walory tego kosmetyku.
4/5

Pielęgnacja twarzy:

6 - Bielenda - dwufazowy płyn do demakijażu oczy Awokado. Już nie raz ten kosmetyk był gościem mojego denka, zawsze go zachwalałam i był moim numerem jeden. Wciąż uważam, że jest rewelacyjny, ale, uwaga, znalazłam produkt, który go zdetronizował. czekajcie na recenzję ;) Tymczasem odsyłam do opinii o Bielendzie.

7 - Avon - Planet Spa maseczka Heavenly Hydration. Kiedyś maseczki z Planet Spa były na prawdę dobre, mówię tu o wersji z błotem Morza Martwego, oliwkowej właśnie, czy oczyszczającej z kwiatem lotosu. Ostatnie, jak chociażby Jagody Acai, czy Indyjska to totalna porażka. Nawilżająca maseczka z oliwą z oliwek, nie uczula, rzeczywiście działa i przepięknie, świeżo pachnie. Polecam, bo to jedna z moich ulubionych.
5/5

8 - Flos Lek - Żel ze świetlikiem lekarskim i babką lancetowatą do powiek i pod oczy. Przyjemny w stosowaniu, szczególnie schłodzony, żel pod oczy. Cieni nie likwiduje, ale to tez nie jego zadanie, delikatnie usuwa opuchnięcia i łagodzi podrażnienia. Z efektem zarwanej, czy przepłakanej nocy sobie nie poradzi, ale fajnie go nałożyć po kilku godzinach spędzonych przed komputerem, bo koi zmęczone oczy, a do tego jest bardzo tani.
4/5

9 - Yves Rocher - pomadka ochronna do ust Pistacje i Kakao. Balsamik pochodzi z zeszłorocznej zimowej limitowanki, niestety nie czułam w nim ani pistacji, ani kakao. Na szczęście nie bielił ust i delikatnie je nawilżał. Bez rewelacji, wariant pomarańczowo - kakaowy zdecydowanie ciekawszy, a do tego wraca w tym roku po 17 listopada, więc mogę już polecić.
3/5

Pielęgnacja ciała:

























10 - Dove - antyperspirant w sztyfcie Invisible Dry. Sztyfty Dove należą do moich ulubionych, ten także nie zawiódł. Oczywiście zapewnienie, że nie brudzi ubrań to lekkie przegięcie, ale działa bez zarzutu i nienachalnie pachnie.
4,5/5

11 - The Body Shop - masło do ciała Winna Brzoskwinia. Jedno z kultowych masełek TBS dostałam do przetestowania od Ani :*  Ten wariant podobał mi się bardziej niż denkowany wcześniej Moringa, miał lżejszą formułę i szybciej się wchłaniał, a jego zapach to totalne szaleństwo! Soczysty i mocno brzoskwiniowy, długo czuć go w łazience, jak i na skórze po zastosowaniu. Nawilża nawet bardzo sucha skórę.
5/5

12 - Avon - krem do rąk Naturals Vanilla. Ten kosmetyk również bardzo polubiłam, na początku trzymałam go w szafce w pracy i zawsze kiedy smarowałam nim dłonie słyszałam, że pięknie pachnie budyniem waniliowym. Krem ma to do siebie, że poza apetycznym zapachem ma także odżywcze i nawilżające właściwości oraz dobrze się wchłania.
4,5/5

13 - L'Occitane - krem do rąk Cherry Blossom. Wspaniały krem, lekka i szybkowchłaniająca się formuła to jego ogromny atut, bardzo dobrze nawilża, choć gorzej z działaniem odżywczym i w zimie mógłby być za słaby. Krem pachnie kwiatem wiśni, bardzo delikatnie, więc nie drażni otoczenia. Żałuję, że miałam tylko miniaturkę, może kiedyś kupię większe opakowanie, choć cena w stosunku do pojemności jest raczej zaporowa i nie wiem czy nie wolałabym kolejnej tuby kremu TBS z marihuaną, choć ten nadaje się tylko na noc.
5/5

Jakie jest Wasze zdanie na temat tych kosmetyków?

czwartek, 3 lipca 2014

Czerwcowy haul zakupowy

   Denko mamy już za sobą, ale nie pokazywałam Wam jeszcze czerwcowych zakupów, ponieważ czekałam na jedną paczkę, która miała dojść jeszcze w czerwcu, a zjawiła się u mnie wczoraj. Skoro wszystko mamy już skompletowane, można przystępować do prezentacji.




























Drobne zakupy w Rossmannie i Super-Pharm: mydło w płynie Isana, peeling Bielendy i krem Uriage.

To już nowe nabytki z Yves Rocher: żele pod prysznic i antyperspirant w kulce, a obok nich efekt wizyty z Organique, czyli wosk zapachowy Oriental Night.

Jak zwykle musiały się tu też znaleźć kosmetyki katalogowe, w tym wypadku sam Avon: żel do mycia twarzy, pianka myjąca, maseczka z nowej linii Planet Spa z jagodą acai, a do tego próbka wody.


Od kiedy zlikwidowali w Krakowie jedyny sklep The Body Shop, skazana jestem na zakupy przez internet. Może nawet lepiej, bo taniej wyszło :) Rewelacyjny krem do rąk z konopiami i balsam do ust Honeymania.


Te kosmetyki pochodzą z kosmetycznej wymiany: odżywka Pantene, dwufaza do demakijażu Yves Rocher i woda perfumowana Beckham Intimately Yours.


Zakupy na colorowo.pl: preparat do usuwania skórek Barbra i lakiery Colour Alike - 3 holo, top holo i 5 z najnowszej kolekcji KRK, o których będzie osobny post.


Zapach Domu: dwa zapachy do auta i cztery woski, w tym trzy z Q2.

Na koniec chciałam Wam polecić nową miejscówkę na mapie podkrakowskich okolic, czyli Cafe Racer KLIK. Codziennie świeże, pyszne obiady bez dodatku chemii (np. rosołek z wiejskiej kury, bez dodatku magii i vegety, za to z lubczykiem, czy klejone w domu pierogi). Można wpaść na kawę, piwko, karaoke, posłuchać bluesa i pogapić się na motory. Lokalizacja: podkrakowski Zabierzów.

wtorek, 1 lipca 2014

Denko czerwiec 2014

   Kolejny miesiąc już za nami. W czerwcu poza kilkoma kosmetykami skończyłam kolejny rok życia (wiem, nie ma się czym chwalić). Lecimy z denkiem ;)

























Pielęgnacja ciała:


1 - Avon - Senses Recharge żel pod prysznic. Wielokrotnie tu pisałam, że Avon ma kilka perełek, w tym żele Senses. Tym razem zdecydowałam się na wariant Energising - Passiflora i piżmo. Nie dajcie się jednak zwieść opisowi, zapach to soczysta, dojrzała mandarynka! Piękny i orzeźwiający. Wieki temu, kiedy Avon wprowadzał Senses do sprzedaży był taki żel z żyrafą i zachodem słońca na etykiecie - to ten sam zapach :)
5/5

2 - Luksja - Lush Shower Coctail Red Opuntia. Kolejny cudowny żel/krem pod prysznic. Pisałam o nim obszerniej w RECENZJI. Rewelacja.
5/5

3 - Joanna - Naturia peeling z wanilią. Zawsze bardzo lubiłam małe peelingi Joanny, tanie, skuteczne i ładnie pachnące. Na wanilię zdecydowałam się po raz pierwszy, ponieważ miałam ochotę na coś słodkiego i spożywczego, do tego wizualnie skusił mnie ten "budyń" z czarnymi kuleczkami. Działanie jak zwykle mnie nie zawiodło, peeling super ściera i nie podrażnia, jednak zapach okazał się dla mnie nieporozumieniem. Z początku milutki i sympatyczny, pod prysznicem zamienia się w chemiczną wanilinową (a nie waniliową) zmorę. Tego wariantu ponownie nie kupię, inne małe zdzieraki Joanny z przyjemnością.
3/5

4 - Yves Rocher - Cocoa & Pistachio Nut mleczko do ciała. Mleczko pochodzi z kolekcji świątecznej Collection Cacao, o której już wspominałam recenzując bliźniaczego brata tego mleczka - wariant kakaowo - malinowy (TU). Pistacjowa wersja jest równie godna uwagi, mleczko dobrze, choć nie rewelacyjnie, nawilża i pielęgnuje, błyskawicznie się wchłania i cudownie pachnie. Polecam szczególnie jesienią i zmią.
4/5

5 - AA - Odżywczy krem do stóp Zmysłowa Malina. Świetny krem z mocznikiem i gliceryną, nadający stopom miękkości i gładkości, zapobiegający wysuszaniu pięt. Konsystencja gęsta i krem nie wchłania się od razu, jednak efekty warte są tej odrobiny cierpliwości. Dzięki niemu nie mam problemu wbić się w sandały po zimie. Liczyłam jedynie na fajniejszy zapach, tymczasem kwaśna ta malina.
4,5/5

6 - Oriflame - P. S. I love you krem do rąk. Kolejny raz dałam się skusić romantycznemu, kwiatowemu zapachowi na pachnącej stronie w katalogu, a później żałowałam. Ładny zapach, przyjemne dla oka opakowanie i szybkość wchłaniana to jedyne plusy tego produktu. Krem nie robi z dłońmi nic - nie nawilża, nie pielęgnuje, za 8 zł można kupić wiele lepszych preparatów tego typu.
2/5

Pielęgnacja twarzy:


























7 - Bielenda - dwufazowy płyn do demakijażu oczu Awokado. Kolejny raz pojawia się mój ulubieniec w kategorii demakijażu oczu. Uwielbiam też Bawełnę i Czarną Oliwkę. Po więcej informacji odsyłam do RECENZJI.
5/5


8 - Iwostin - Purritin Krem na noc redukujący niedoskonałości. Kremów tego typu używam wyłącznie na noc okresowo, kiedy wyskakuje mi więcej niespodzianek np. przed okresem, czy po zapchaniu porów jakimiś dziadowskimi specyfikami. Z Purritinu byłam całkiem zadowolona, wiadomo, że efekty działania nie pojawiały się od ręki, jednak po kilku dniach były widoczne i długo się utrzymywały. Krem dobrze się wchłania i przyjemnie pachnie, nie wysusza, co dla mnie jest bardzo istotne.
4,5/5

9 - Lirene - nawilżający krem wzmacniający Cera Naczynkowa. Krem przeciętny i raczej na pewno do niego nie wrócę. Nie zauważyłam poprawy kondycji płytko położonych naczynek, ani redukcji zaczerwienienia, którą miała zapewniać zielona barwa preparatu. Co mnie najbardziej do niego zraziło? Okropnie zapchał mi pory i w/w Iwostin miał pełne "ręce" roboty. Plus za kremowo-wiśniowy zapach i filtr oraz kompatybilność z podkładem.
3/5

10 - e.l.f. - balsam do ust Candy Shop, zapach Cherry Bomb. Nawet nienajgorzej nawilżał i pielęgnował usta, nadawał im mocny czerwony kolor (dlatego używałam tylko po domu i przed snem). Bardzo słodki i niekoniecznie wiśniowy zapach, ale przyjemny.
4/5

 Włosy:



11 - Wella ProSeries - szampon Moisture. Poznałam go w Rossie, kiedy stał z etykietką "cena na do widzenia" . Dziś żałuję, że nie kupiłam go więcej na zapas, bo okazał się świetny, pokochałam go mimo zawartości SLS i SLES. Włosy po jego użyciu były miękkie, gładkie i elastyczne, bez siana i suchych końcówek. Z powodu braku na półkach przerzuciłam się na wariant do włosów puszących się, który też dobrze sie spisuje.
5/5

12 - Batiste - suchy szampon Cherry. Kultowa, wiśniowa odsłona suchego szamponu Batiste, jak dla mnie znacznie lepsza niż XXL Volume, bo nie odciąża, a włosy po użyciu są gładkie. Niestety bieli ciemniejsze włosy, nawet mój ciemny blond.
4/5

13 - Tajemnicza odżywka ;) Nieopisaną odżywkę dostałam do testowania z Wizażu i do dziś nie wiem co to, bo nie wysłano mi linku do kwc. Może któraś z Was też dostała i wie co to za produkt? Ja obstawiam Elseve, ale nie wiem z której linii. Produkt miał widocznie wzmacniać włosy i tyle o nim wiem. Odżywka okazała się produktem jak wiele innych na półkach w drogerii, całkiem niezła, ale czterech liter nie urywa. Po zużyciu testowych 100 ml oszałamiających efektów nie zaobserwowałam.
3,5/5

Zapachy:


14 - Oriflame - Fashion Addict. Zapach z serii Cocktails & the city kupiłam z zeszłym roku jako tanie , a przyjemne pachnidełko na wyjścia do sklepu, czy na pocztę i czasem do pracy. O dziwo okazał się jednym z najczęściej komplementowanych przez płeć przeciwną zapachów w mojej kolekcji :) Teoretycznie maliny i kakao, praktycznie cytryny i maliny z neroli i piżmem w tle. Zaskoczyły mnie swoją nienaganną trwałością. Będę tęsknić.
4/5

15 - Trussardi - My Name. Odlewkę brałam w ciemno po przeczytaniu recenzji na temat zapachu, który miał być delikatnie pudrowy, otulający i kobiecy. Okazał się być bliźniakiem Flower by Kenzo, które akurat lubię, choć już mi się znudziły. 
3,5/5

16 - Clean - Skin. Zdobyty gdy miałam fazę na wszystkie zapachy Clean. Bliskoskórny i bezpieczny, intymny, cielisty i przy tym ciekawy. 
4/5

Znacie coś z mojego denka i możecie podzielić się opinią? A może wiecie czy tajemnicza odżywka to nie Arginine Resist?

czwartek, 27 marca 2014

Bielenda - 2-fazowy płyn do demakijażu oczu Awokado

   Wspominałam już w którymś wpisie, że żaden płyn do demakijażu oczu do tej pory używany nie przebija mojej ukochanej dwufazy ever. Po kilku zdradach postanowiłam skruszona wrócić do Tego Jedynego.

Bielenda - płyn do demakijażu oczu Awokado

   Płyn zamknięty jest z plastikowej butelce o pojemności 125 ml (+15 ml gratis ;) ), zamykanej na klapkę. Nie powinnam zaczynać od wad, ale ponieważ produkt ten ma ją wg mnie tylko jedną, wspomnę o niej właśnie przy opisie opakowania. Otóż otwór jest wielkościowo w sam raz, nie za mały i nie za duży, ale odkąd opakowanie przeszło tuning i zamknięcie jest skośne, mimo wszelkich starań w czasie aplikacji płyn wylewa się poza płatek i cieknie po tym właśnie skosie. Najważniejsza jednak jest zawartość.



   Pozbawiony zapachu preparat przeznaczony jest dla oczu wrażliwych i nadaje się dla osób, które noszą szkła kontaktowe. Zawiera w składzie argininę oraz oleje palmowy i kokosowy (wysoko w spisie). Faza olejowa ma kolor żółty, natomiast wodna zielony. Po wstrząśnięciu przez długi czas nie rozwarstwiają się, dlatego na płatku obie fazy lądują w odpowiednich proporcjach, co widać również w czasie zużywania płynu, kiedy warstw ubywa w równych ilościach.

Tak wygląda płyn po zmieszaniu warstw:




   Do działania preparatu nie mam żadnych zarzutów. Przede wszystkim nie trzeba mocno trzeć powieki, aby dobrze zmyć makijaż. Płyn Bielendy radzi sobie z tym bez trudu, wystarczy przyłożyć na chwilę płatek do oka, a potem delikatnie go zsunąć by pozbyć się tuszu, eyelinera i cieni. Nie miałam żadnych podrażnień, szczypania, zaczerwienienia skóry wokół oczu, po demakijażu nie zostaje na powiekach tłusty film. Serdecznie polecam wszystkim ten produkt!

W sklepie kosmetycznym w mojej okolicy płacę za niego 8,30 zł. Niska cena to dodatkowy atut.