Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2015

Denko sierpień 2015

   Nadszedł czas na porządki i znalezienie pustym opakowaniom właściwego miejsca, czyli worka na śmieci. Wcześniej jednak podzielę się z Wami opiniami na temat zużytych kosmetyków, bo było wśród nich kilka perełek na prawdę godnych polecenia oraz standardowo kilka bubli.

























Ciało - higiena:






















1 - Yves Rocher - żel pod prysznic Jardins du Monde Carambola from Malaysia. Kupuję każdy nowy żel z tej linii, moim ulubionym jest Kawa. Karambola jest średniawa, to ładny owocowy zapach, ale nie robi na mnie wrażenia. Dobrze się pieni i nie wysusza, ale ponownie go nie kupię.
3,5/5

2 - Le Petit Marseiliais - żel pod prysznic Mleczko Bawełniane i Mak. kolejny bubel LPM, zapach ma bardzo ładny, kwiatowo-kremowy, ale to jak koszmarnie wysusza skreśla go po całości. Walczę już tydzień z łuską jaką zrobił mi na szyi i końca tej batalii nie widać. Moja wina, że w amoku zakupowym nabyłam aż 3 żele tej marki i ostatni właśnie zużywam na siłę. Jak dla mnie dno.
1/5

3 - Palmolive - żel z peelingiem Feel the Massage. Gęsty żel o cudownie orzeźwiającym zapachu, będącym połączeniem aloesu i mięty oraz akcentu morskiego. Nie liczyłam na działanie wygładzające i dobrze, bo bym się przeliczyła, na to przymykam oko. Produkt bardzo wydajny i idealny na upalne dni, które mamy za sobą.
5/5

4 - Farmona - Opalizujący olejek do kąpieli i pod prysznic Let's Celebrate Pinacolada. Kto kocha pinacoladę, pokocha również ten kosmetyk. Bardziej z niego kremowy żel niż olejek, ale z nawilżaniem radził sobie wyśmienicie. Niestety już przy drugim użyciu urwał mu się korek.
4,5/5

5 - LillaMai - Peeling algowy do ciała. Taki sobie, napaliłam się na niego po wyciągnięciu go z Shinybox, bo eko, bo handmade, organic itd. Śmierdzi przeokrutnie, ale da się znieść, natomiast na słabą skuteczność w działaniu ciężko przymknąć oko. Przeciekał mi nieco przez palce, a drobinki złuszczające okazały się za małe, by mocno wygładzić naskórek.
2,5/5

6 - Bath and Body Woks - żel antybakteryjny PocketBac. Kolejny z moich ulubionych preparatów pozwalających szybko zdezynfekować i oczyścić dłonie. Lemon Meringue Cheer pachnie bardzo słodkim cytrynowym ciastem.
4,5/5

7 - Isana - migdałowy zmywacz do paznokci. Nie było mojego ulubieńca bez acetonu i zaryzykowałam kupując ten z acetonem. Błąd - zmywacz wysuszył i zmatowił mi paznokcie, a ich powierzchnia po użyciu robiła się 'tępa", aczkolwiek zmywał szybko i skutecznie.
3/5

Ciało i włosy - pielęgnacja:























8 - Vaseline - balsam do ciała Essential Healing. Świetny produkt! Balsam ma lekką formułę, ale bardzo dobrze odżywia i nawilża bez pozostawiania tłustej warstwy. Do tego przyjemnie i delikatnie pachnie.
5/5

9 - Flos Lek - balsam do zmęczonych stóp i nóg Dr Stopa. Odkąd mam pracę stojącą szukam preparatów chłodzących i przynoszących ulgę zmęczonym stopom. Doktor spisywał się całkiem nieźle, choć był odrobinę zbyt lepki i powoli się wchłaniał. Póki co moim faworytem w tej kategorii jest żel Yves Rocher, ale Flos Lek mogę spokojnie polecić.
4/5

10 - Avon - odżywka do włosów Advance Techniques Smooth as Silk. Najlepsza odżywka Avonu i jedna z moich ulubionych "w ogóle". Robi co trzeba - wygładza, dyscyplinuje i odżywia bez obciążania i bez efektu siana.
5/5

11 - Garnier - Neo antyperspirant w kremie. Fruity Flower jest trochę słabszy od bawełnianego wariantu, ale całkiem ok. Więcej na jego temat przeczytacie w RECENZJI .
4/5

12 - L'Occitane - krem do rąk Pivoine Flora. Lubię ich kremy przede wszystkim za błyskawiczne wchłanianie sie w skórę, nawilżanie natomiast mogłoby być lepsze. Jako fanka piwoniowych zapachów bardzo polubiłam tę wersję, szkoda, że to tylko miniaturka.
4,5/5

Twarz:






















13 - Sylveco - Oczyszczający peeling do twarzy. Obecność skrzypu w tym peelingu jest wyraźnie wyczuwalna, gdy dostanie się pod nakrętkę, skrzypi przy odkręcaniu. Wyglądem preparat przypomina szarą pastę, co ciekawe po masażu i zmyciu go z twarzy, na skórze zostaje jakby gumowa warstwa, nie wiem skąd taki efekt. Co do skuteczności, bo to najważniejsze, nie mam się do czego przyczepić. Peeling ma dużo małych drobinek, które nie podrażniają skóry, a porządnie ją wygładzają.
4/5

14 - Delawell - 100% olejek z avokado. Stosowałam go na noc, na krem nawilżający. Rano skóra była ładnie napięta, miękka i gładka. Olejek nie zapchał porów, ani nie doprowadził do szybszego przetłuszczania się twarzy. Nie wiem jak sprawdza się na włosach, bo w tej roli nie miałam okazji go wypróbować.
5/5

15 - Theo Marvee - tonik z kawiorem i pyłem perłowym. Preparat ma postać żelu z zawieszonymi w nim drobinkami miki imitującej perłę ;) Po pierwszych użyciach musiałam go odstawić, ponieważ twarz niewyobrażalnie mnie po nim szczypała. Przy kolejnych podejściach było lepiej, ale jakoś dobrnęłam do dna. Cięzko mi ocenić działanie, tonik jak tonik, oczyszczał, lecz nie odświeżał. Mi najbardziej przypadł do gustu jego zapach przypominający perfumy Flowerbomb. 
3,5/5

16 - Thalion - krem nawilżający Thali Source. Zie ukrywam, że zalatuje on inspiracją Biothermem, ale z racji na rewelacyjne działanie zapomnę o skojarzeniach. Krem jest fantastyczny, bardzo głęboko nawilżał, świetnie się nadawał pod makijaż dzięki szybkiemu wchłanianiu i schnięciu do matu, delikatnie pachniał. Żadnego zapychania, żadnego uczulania.Rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania.
5/5

Zapachy i makijaż:





















17 - Mexx - Fresh. Pozytywnie mnie zaskoczył, ponieważ nie spodziewałam się po nim żadnych fajerwerków. Niespodzianką była przede wszystkim jego trwałość jak na świeżaka oraz mocna kwiatowa nuta wychodząca po godzinie, kiedy już nie do końca można go nazwać Fresh. Dla mnie to przepoczwarzenie jest jak najbardziej na plus.
4/5

18 - The Body Shop - Lotus Petal. Nie tak wyobrażałam sobie kwiat lotosu, który w wodzie TBS przypomina raczej konwalię wymoczoną w wodzie morskiej. Średnio udana kompozycja, raczej wymęczyłam tą butelczynę, niż zużyłam z przyjemnością.
2,5/5

19 - Yves Rocher - Mango i Marakuja. Jedna z letnich limitek YR, soczyście owocowa, świetna na ciepły letni dzień. Mam do tego zapachu indywidualne podejście, ponieważ ma dla mnie wartość sentymentalną, przywołuję wspomnienia wydarzeń, które niestety nigdy już nie wrócą.
5/5

20 - Yves Rocher - Czerwone Owoce. Kolejna limitka jak ta powyżej, tym razem bez podłoża emocjonalnego. Taka sobie słodka mgiełka.
3/5

21 - The Different Company - White Zagora. Bardzo delikatna wariacja na temat neroli, łagodna i uniwersalna. Zapach białej koszuli i lnianej sukienki oraz ogrzanego powietrza.
3,5/5

22 - Christian Dior -J'Adore edp. Klasyk, który większość zna. Zawsze mi się podobał, ale z racji, że jest oklepany i pachnie nim co czwarta pani (nie wnikam czy oryginałem, czy jedną z miliona podrób) nigdy nie zdecydowałam się na całą butelkę. Mam do niego ogromny szacunek i zapewne kiedyś do niego powrócę.
5/5

23 - Escada - Turquoise Summer. Tegoroczna limitowanka Escady to mieszanka truskawek i karamboli. Escady były dla mnie do tej pory infantylnymi zapaszkami dla małolatek, aż w zeszłym roku pojawił się kokosowy Born in Paradise. TS to taki niezobowiązujący, radosny zapach wakacji, dobry na randkę przy koktajlu owocowym, czy wycieczkę nad jezioro.
4/5

24 - Clinique - High Impact Mascara. Tusz z tradycyjną włoskową szczoteczką, który daje raczej naturalny, choć wyrazisty efekt. Z początku brakowało mi tej dramy, którą dawał każdy L'Oreal, ale polubiliśmy się i jednak troche mi go brakuje. Ładnie rozdziela rzęsy i nie odbija się pod brwiami.
4,5/5

25 - Avon - wysuwana konturówka Blackest Black. O tych kredkach wspominałam już wielokrotnie, dla mnie są rewelacyjne, bardzo wygodne w użyciu i dostępne w ciekawych kolorach i rodzajach.
5/5

Którego z tych produktów jesteście najbardziej ciekawe? 


środa, 4 lutego 2015

Denko styczeń 2015

   Przyszła pora na styczniowe denko, nieco spóźnione (wchodzi mi to ostatnio w nawyk) i nie za duże tym razem, ale trochę plastiku wyląduje w koszu.



























Higiena ciała:

























1 - BeBeauty - żel pod prysznic Spa Turcja. Pierwszy raz kupiłam jakiś kosmetyk w Biedronce, skusił mnie świeży, lekko cytrusowy zapach żelu. Produkt zawiera kawałki naturalnej gąbki luffa, które maja za zadanie wygładzać skórę. Żel dobrze się pieni, ale super gładkiej skóry po nim nie miałam, choć bądźmy szczerzy - nie liczyłam na taki efekt. Dobry produkt za niską cenę.
4,5/5

2 - Palmolive - żel pod prysznic Smooth Delight. Kremowy żel z olejkiem macadamia o lekko kakaowym zapachu nie wysuszył skóry i był bardzo wydajny. Pięknie pachnąca piana to jego ogromny atut.
5/5

3 - Ziaja - mydło w płynie Herbata z Cynamonem. Właściwości bez zarzutu, ale zapach najmniej ciekawy z tej linii mydełek Ziaji.
4/5

4 - Sephora - mydło w płynie Toffee. Tym razem średniaczek, choć lubię kosmetyki z linii kąpielowej Sephory. Zapach mało intensywny i przeciętna wydajność, pieni się umiarkowanie.
3/5

5 - Organique - peeling Grecki. Dostałam odlewkę peelingu, ale taka ilość wystarczyła do porządnego przetestowania kosmetyku. Peeling jest bardzo tłusty i delikatnie pachnie winogronami. Ściera dobrze, aczkolwiek przy peelingu kawowym może się schować.
4/5

Włosy:

6 - Garnier - szampon Ultra Doux Au Lait. Cudowny, nawilżający mleczny szampon. Delikatny i skuteczny, włosy po nim były gładkie, miękkie i elastyczne, w końcu nie wyglądały jak suche siano. Boli mnie fakt, że nie jest dostępny w Polsce.
5/5

7 - Garnier - odżywka Natural Beauty (Ultra Doux) Mleczko Waniliowe i Papaja. Kolejny świetny, a niedostępny w Polsce (czasem jest na allegro) produkt Garniera. Wygładza włosy, powoduje, że się nie elektryzują i zostawia na nich śliczny zapach.
4,5/5

8 - Schwartzkopf - lakier Taft Keratin. Lakier daje naturalny efekt, nie skleja włosów i łatwo go wyczesać.
5/5

Pielęgnacja ciała:

10 - Avon - balsam Naturals Róża i Czekolada. Kupiłam tylko ze względu na zapach (bo ten jest cudny) z pełną świadomością, że te balsamy są słabe. Plusem produktu jest szybkie wchłanianie, odżywienie kiepskie, ale nadrabiałam to masłem TBS.
3,5/5

11 - Farmona - Kawowy suflet do ciała. Lekki balsam o konsystencji pianki, przyzwoicie nawilżający, nie pozostawiający na skórze lepkiej warstwy. Rozczarował mnie jedynie zapach, wpadający bardziej w słodkie tiramisu niż mocna poranną kawę.
3,5/5

Twarz:



























12 - Bioliq - krem kojąco-wzmacniający do cery naczynkowej. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o ten krem, ponieważ z jednej strony świetnie nawilżał, koił podrażnienia, wchłaniał się i nadawał się pod makijaż, z drugiej zapchał mi pory wywołując wysyp grudek, których nie mogę się pozbyć. Krem jest na prawdę wydajny i wierzę, że dla innych może być ideałem.
4/5

13 - Ziaja - dwufazowy płyn do demakijażu Liście Zielonej Oliwki. Aktualnie mój nr 1 wśród dwufaz. Recenzja TUTAJ .

14 - Lancome - Hypnose Doll Eyes :D Najbardziej lubię go za nazwę ;) Było to moje pierwsze spotkanie z zapachowym tuszem i nie byłam przekonana do takiego bajeru, w końcu substancje zapachowe nie powinny mieć kontaktu z okiem, na szczęście nie uczulił mnie i nie podrażnił oczu. Tusz mocno i wręcz teatralnie wydłuża rzęsy, niestety nie pogrubia ich, a właśnie efektu pogrubienia oczekuję od maskar. Nie wytrzymywał też 8 godzin pracy bez kruszenia się i zostawiania śladów pod łukiem brwiowym.
3,5/5


środa, 1 października 2014

Wrześniowy haul zakupowy

   Jak ten wrzesień niesamowicie szybko minął, ani się obejrzałam, a już jesień. Nadeszła pora, by podsumować jakież to nabytki zasiliły moje kosmetyczne zapasy.

.

Na pierwszy rzut idą Avon'y. Tutaj Nowy żel pod prysznic Senses, tusz Luxe i perfumetka z wodą Today.


Tym razem maska do włosów farbowanych z serii Naturals, kremowy żel pod prysznic Senses, dwa balsamy z Naturals (jabłkowy cudnie pachnie, ale wiem, że te balsamy są słabe w działaniu) i indyjska maseczka Planet Spa z ekstraktem drzewa sandałowego.


A to już skarby pochodzące z wymiany: krem z kwasami Isis Pharma (świetny!), krem do skóry naczynkowej Bioliq, pianka do mycia twarzy Organic Therapy i krem nawilżający do skóry z problemami od Avene.


Arganowe masło do ciała The Body Shop o mocnym i urzekającym zapachu.


Moja pierwsza paletka Sleek'a, wybór padł na Storm. Jestem z niej mega zadowolona i myślę nad zakupem Arabian Nights (któraś ma i może polecić?). Poza tym lakiery z Wibo i Miss Sporty oraz cienie Pierre Rene i Oriflame.


 W Yves Rocher w tym miesiącu ograniczyłam się tylko do zakupu nowego żelu o zapachu chińskiej orchidei.


Moja pierwsza wizyta w saloniku Ziaji. Plany zakupowe były znacznie większe, ale ktoś odradził mi kremy z liśćmi manuka, dlatego z tej serii kupiłam wyłącznie pastę do oczyszczania, a poza nią trzy mydła w płynie i dwufazę do demakijażu oczu z wyciągiem z liści zielonej oliwki.


Niekosmetycznie, ale aromatycznie i pachnąco :) Kochanidła z Yankee Candle i Kringle.


Na koniec dla Ani Fokus testuje żel pod prysznic Yves Rocher


piątek, 2 maja 2014

Denko kwiecień 2014

   Najwyższy czas podsumować zużycia minionego miesiąca :) Lecimy z denkiem.





Ciało:



1 - Luksja - żel pod prysznic Lush Shower Coctail Dragon Fruit. Świetny kremowy żel w 500 mililitrowej butli, bardzo wydajny, świetnie się pieni i nie wysusza skóry. Zapach ma cudowny, soczyście owocowy, lekko kwaskowy, złagodzony kremową nutką. Produkt zawiera w składzie mleczko ryżowe.
5/5

2 - Avon - żel pod prysznic Senses My Moment. Żele Senses to wg mnie mocne punkty w ofercie Avonu. Niedrogie, gęste i zazwyczaj przyjemnie pachnące. My Moment kupiłam po raz pierwszy i już wiem, że nie ostatni. Zapach ma być relaksujący, a składają się na niego fiołek, wanilia i piżmo. Wbrew temu, co mówi producent, ja czuję w nim migdałowe ciastko z wanilią :) Bardzo przyjemny w użyciu.
5/5

3 - Avon - ujędrniający peeling do ciała z ekstraktem kawy. Bubel miesiąca! Zużyłam go na siłę, bo żal było wyrzucać. Nie zdziera, nie ujędrnia, nie pachnie kawą, na szczęście nie szkodzi. Recenzja -> KLIK
1/5

4 - Avon (znowu) - krem do rąk i stóp Egyptian Secrets. Kremu tego używałam wyłącznie do stóp. Ma piękny zapach lilii wodnej, choć trochę niewygodne opakowanie w postaci słoiczka (do stóp wolę tubki). Dobrze nawilża i odżywia, ale lepi się po aplikacji i trzeba długo czekać aż się wchłonie. 
3/5

5 - Dove - antyperspirant w sztyfcie Natural Touch. Sztyfcik z minerałami Morza Martwego, odkąd Garnier się skiepścił to mój nowy numer 1. Skuteczny, o nienachalnym zapachu, trochę brudzi ubrania.
4,5/5

Włosy:


6 - L'Oreal Elseve - Szampon Fibralogy Ekspansja Gęstości. Bardzo fajny szampon, pisałam już o nim w jednym denku, a obszerniej TUTAJ.
4,5/5
 
7 - L'Oreal Elseve - Odżywka Fibralogy Ekspansja Gęstości. W przeciwieństwie do szamponu, odżywka jest całkiem przeciętna, aczkolwiek niezła. Bardziej rozbudowany opis pod tym samym linkiem co szampon.
4/5

Twarz:




8 - Green Pharmacy - delikatny żel do mycia twarzy. Początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, jednak zaczął mi działać na nerwy tym, że strasznie szczypał w oczy. Recenzja TU.
3/5

9 - Avon - maseczka z glinką z Tureckiej Łaźni Termalnej. Lubie linię Planet Spa, choć ostatnio jakość produktów wchodzących w jej skład, przede wszystkim nowości, uległa pogorszeniu. Maseczka z czerwoną glinką miała za zadanie oczyszczać pory i dobrze się w tym sprawdzała. Plus za orientalny zapach.
4/5

10 - Yves Rocher - krem nawilżająco-kojący do wrażliwej skóry. Krem przeznaczony jest na dzień do cery naczynkowej, natomiast ja używałam go wyłącznie na noc ze względu na brak filtra oraz fakt, że pozostawia na skórze lepki film i chyba nie sprawdziłby się pod makijaż. Niestety nie załagodził zaczerwienień na twarzy i nie obkurczył naczynek, nawilżał w miarę ok, choć bez rewelacji. Drażniło mnie też jego opakowanie ponieważ ciężko wydobyć resztki kremu ze słoiczka. Zapach przyjemny i delikatny.
3/5

Makijaż i zapachy:






11 - Narciso Rodriguez - Narciso Rodriguez edt. Miałam kiedyś całą flaszkę edp, którą bardzo kochałam ale coś mi się odmieniło zapachowo i postanowiłam ją sprzedać. Tęskniłam jednak za lżejszą wersją NR i postanowiłam kupić odlewkę edt. Zapach jest mocno piżmowy, zwierzęcy i seksowny. Bezczelnie kobiecy i obłędnie trwały.
4/5

12 - Yves Rocher - woda toaletowa Abricot/Apricot/Morela. Wody z serii Les Plaisirs Nature traktuję jako owocowe mgiełki na lato, ponieważ nie grzeszą one trwałością. Morela wyróżnia się pod tym względem na tle reszty, trzyma się naprawdę dobrze i długo, roztaczając woń dojrzałej moreli. Mój ulubiony wariant zapachowy obok kiwi :)
4/5

13 - Christian Dior - podkład w kompakcie Diorskin Eclat Doux. Podkład posiada filtr SPF 20, a w opakowaniu lusterko i gąbeczkę, możliwa jest wymiana wkładów. Miałam najjaśniejszy odcień 100, który był idealny na zimę. Czy kupiłabym go ponownie? Na pewno nie. Ciężko go było rozprowadzić bez powstania smug, mocno podkreślał suche skórki i zmarszczki oraz wysuszał skórę. Jakość nieadekwatna do ceny.
2/5

14 - Sally Hansen - lakier do paznokci Hard as Nails, kolor Reaction Frost. Kolor z tych "bezpiecznych", nierzucający się w oczy delikatny róż z wykończeniem typy frost. Nie za bardzo lubię takie lakiery i zużyłam go nieco na siłę, nie mogę mu za to odmówić trwałości - 3 dni bez szwanku, potem powolne ścieranie.
4/5

15 - Avon - konturówka Glimmerstick, kolor Blackest Black. Świetna wykręcana kredka w odcieniu czerni bez żadnych drobinek, trwała i wygodna w użyciu. Więcej o tych kredkach możecie przeczytać TU.
5/5

16 - Manhattan - błyszczyk Water Flash, kolor 591. Mocno nawilżający błyszczyk z gąbeczką, usta wyglądają po jego użyciu jak tafla wody, nie klei się, ale nie jest zbytnio trwały. Kolor 591 to naturalnie wyglądająca na ustach herbaciana róża z ceglastą smugą. Błyszczyk ma ładny, świeży zapach.
4,5/5


Jakie jest Wasze zdanie na temat tych kosmetyków? Zużyłyście w kwietniu kosmetyk godny polecenia, czy może odkryłyście jakiś bubel?

sobota, 29 marca 2014

Marcowe łupy

   Z racji, że zbliża się koniec miesiąca wrzucam zdjęcia zakupów dokonanych w marcu :)

Na początek katalogowe:


Z Avonu peeling do ciała Planet Spa kawowy, żel Senses My Moment i krem ANew AF-33 oraz z Oriflame krem do ciała Lady Avebury.

Rossmann:

Lirene krem wzmacniający do cery naczynkowej, AA żel do mycia twarzy Hial Collagen i szarlotkowe masło do ciała z Farmony.


Pasta Colgate, woda toaletowa Mexx Fly High kupiona w promocji -40% (kupiłam z sentymentu, ponieważ używałam tego zapachu w czasie studiów), suchy szampon (pod nazwą puder odświeżający do włosów) Got2be Volumania, szampon Wella nawilżający i  płyn Ziaja Intima.

Kupiłyście jakiś zapach w rossmannowej promocji -40%? Wiem, że bardzo wiele osób z niej skorzystało.

niedziela, 2 marca 2014

Denko luty 2014

   Mamy już marzec, pora więc podsumować luty. Oto kosmetyki, którym w ubiegłym miesiącu powiedziałam "Żegnaj".



























Pielęgnacja ciała:


1 - Farmona - Tutti Frutti peeling do ciała Figi & Daktyle. O innym peelingu Tutti Frutti pisałam już w grudniowym denku. Produkt bez zarzutu, duże drobinki w gęstym żelu, świetnie ścierający. Lubię jego egzotyczny figowy zapach z małym dodatkiem daktyli. Na pewno kiedyś kupię inny wariant tego peelingu.
5/5

2 - Avon - żel pod prysznic Senses Be Radiant. Kiedyś już wspominałam, że żele Senses to prawdziwe perełki katalogowe. Rewelacyjna konsystencja, brak efektu wysuszenia skóry, ciekawe zapachy i przystępna cena. Wariant Mleczko Ryżowe i Kwiat Lotosu jednak mnie zawiódł. Była kilka lat temu w serii Naturals linia Kwiat Lotosu z Kakaowcem (albo z Shea), którą uwielbiałam i liczyłam, że zapach tego żelu mi ją przypomni. Nic z tego, Be Radiant jest gorzkawy (choć słyszałam tez opinie, że bardzo słodki) i kwiatowy, mlecznej nuty w nim brak.
3/5

3 - Original Source - żel pod prysznic Raspberry & Cocoa. Ciekawie zapowiadający się produkt, który mnie rozczarował. Recenzja TUTAJ
2/5

4 - Avon - mydło w płynie Senses Dazzling. O żelu pod prysznic z tego kompletu pisałam w styczniowym denku. Grzaniec i suszone owoce, zapach Świąt. Mi nawet po Świętach dobrze się go używało. Pięknie pachnie, dobrze się pieni i jest naprawdę wydajne. Polecam.
5/5

5 - Oriflame - krem do stóp Feet Up Winter Treat. Treściwy krem, który dobrze nawilża i pielęgnuje stopy. Nawet dobrze się wchłania, choć nie błyskawicznie. Używając go co drugi dzień nie miałam problemu z suchymi, czy pękającymi piętami. Dodatkowym atutem jest przyjemny zapach imbiru i klementynek. Tubka tez mi się podoba.
4/5

6 - Cztery Pory Roku - balsam do ciała w piance. Zainteresowała mnie jego forma, do tej pory nie używałam balsamu w piance. Pomysł niezły, produkt jednak okazał się bublem. Rozprowadza się go dobrze, za to okrutnie się lepi. Zamiast pachnieć obiecanymi owocami leśnymi, cuchnie chemią. Nie byłam w stanie zużyć go do końca.
1/5

7 - Garnier Mineral - antyperspirant w sztyfcie Action Control. Ostatni mój egzemplarz w starym opakowaniu i starej formule. Ten produkowany aktualnie nie dorasta mu do pięt. Bardzo skuteczny kosmetyk o delikatnym zapachu. Oczywiście zostawiał ślady na ubraniach, ale nie był to wariant niebrudzący, więc nie ma się co dziwić. Szkoda, że więcej go nie kupię. Znalazłam na szczęście godnego następcę.
5/5

Włosy:


8 - L'Oreal  - Elseve Fibralogy szampon do włosów. Produkt przeznaczony jest do włosów pozbawionych gęstości, czyli takich jak moje. Nie spodziewałam się spektakularnych efektów poprawy gęstości włosa, jednak ten szampon pozytywnie mnie zaskoczył. Oczywiście nie mam nagle bujnej czupryny, ale efekt pogrubienia jest i czuć jakby większą objętość mojej kitki w czasie mycia. Zamierzam wkrótce zrecenzować ten szampon razem z odżywką z tej serii.
5/5

9 - Wella - Wellaflex Volume lakier do włosów. Lakier, do którego stale wracam (choć ostatnio kupiłam Nivea). Same plusy: nie skleja włosów, mocno je utrwala pozostawiając naturalnymi, ma przyjemny zapach.
5/5

Pielęgnacja twarzy:


10 - Eucerin - Hyaluron-Filler krem na dzień. Krem ten miał intensywnie nawilżać twarz i poprawić gęstość skóry, niestety nie zauważyłam takich efektów. Niezbyt podobał mi się jego zapach, z czasem się do niego przyzwyczaiłam. Krem zawiera maleńkie grudki, początkowo czułam się jakbym wcierała peeling. Pierwsze zmarszczki mimiczne zostały nietknięte, a na ich redukcję najbardziej liczyłam. Co gorsze, krem zapchał mi pory i wciąż próbuję pozbyć się wyprysków i grudek z twarzy. Jedyny plus: higieniczne opakowanie z pompką.
2/5

11 - Pharmaceris - Puri-Capilique tonik wzmacniający naczynka. Ten tonik poleciła mi farmaceutka, kiedy poprosiłam o jakiś do cery naczynkowej. Kosmetyk bardzo dobrze się spisywał, łagodził podrażnienia i zaczerwienienia, choć widoczne pajączki nie uległy zmniejszeniu (nie oczekiwałam takich cudów po toniku). Bardzo przyjemnie pachniał.
4/5

Kosmetyki kolorowe i zapachy:


12 - Colour Alike lakier do paznokci, kolor 4. Kocham lakiery Colour Alike! Dawniej kupowałam je namiętnie, chciałam mieć każdy, aktualnie moja miłość nieco osłabła. Wykończony kolor nazywał się Koralowa Czerwień, czy jakoś tak. Dla mnie to raczej miks moreli z różem. Lakier pięknie krył po nałożeniu 2 warstw i długo trzymał się na paznokciach bez szwanku. Polecam gorąco produkty tej marki.
5/5

13 - Grace Cole - Peach & Pear Lip Balm. Puszka zawierała 12 g nie bardzo gęstego balsamu w kolorze pomarańczowym, pachnącego brzoskwinią i gruszką. Balsam wyglądał na ustach naturalnie i mógł zastępować błyszczyk. Śliczny zapach aż kusił, żeby zlizać preparat z ust ;) Słabo nawilżał i musiałam często ponawiać jego aplikację.
4/5

14 - Astor - Shine Deluxe 022 Caribbean. Szminka z efektem błyszczyka, o lekkim kryciu. Carribean to jasny koral, bardzo wiosenny. Super szminka jak dla mnie, idealna do pracy i na randkę, nie rzuca się w oczy i nie dominuje makijażu, a pięknie go podkreśla. Nie lepi się na ustach, jest w miarę trwała jak na produkt tego typu i nie wysusza. Przyjemnie pachnie.
5/5

15 - Avon - Sensuelle woda perfumowana. Zazwyczaj nie kupuję zapachów z Avonu, ten jednak spodobał mi się na pachnącej stronie, dlatego zamówiłam perfumetkę o pojemności 15 ml. Zebrałam za niego więcej komplementów niż za niejedne perfumy z wyższej półki. Zapach ten jest szalenie kobiecy, kwiatowo-pudrowy, a zarazem delikatny. Kojarzy mi się z satynową pościelą. Byłby idealny do pastelowych marynarek :) Szkoda, że nie grzeszy trwałością, 4 godziny jednak wytrzymuje.
4/5