Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 stycznia 2016

Denko listopad-grudzień 2015

   Witam po kolejnej dłuższej przerwie, nie wiem kiedy nadrobię te zaległości. Pierwszy raz robię denko z dwóch miesięcy, do tego zdjęcia wyszły mi masakryczne, o tej porze roku u nie jest bardzo mało słońca, a jedyny sprzęt do fotografowania to aktualnie telefon, więc wstyd mi pokazywać efekty "sesji". Zapraszam na podsumowanie zużyć.





























Ciało:



























Palmolive - żel pod prysznic Feel Good. Fajny, gęsty żel, znakomity do porannej kąpieli, bo działa lekko pobudzająco. 
4,5/5

Dove - żel pod prysznic Gentle Exfoliating. Żel, a w zasadzie krem, ma małe drobinki, które mają peelingować skórę podczas kąpieli, niestety pod tym względem się nie sprawdzają. Drażni mnie też jego mydlany, wiercący w nosie zapach. Kosmetyk nie wysusza skóry.
3/5

Bath & Body Works - mydełko w płynie Apricot Mango. Jeśli mam porównać, to wersja z kiwi była znacznie lepsza. Zapach owszem ładny, ale nie powala, za tą cenę można spodziewać się czegoś ciekawszego. Do tego niezbyt wydajny.
3/5

Avon - żel Senses Spa Oriental Sanctuary. Zapachowo bez rewelacji, jednak wydajność bardzo na plus. Do tego dobrze się pieni.
3,5/5

Auchan - mydło w płynie Pivoine. Bardzo tanie mydło o kwiatowym zapachu. Warto przetestować.
5/5

Biały Jeleń - żel do higieny intymnej Aloes. Mój nowy ulubieniec! Ten łagodny żel nie wywołuje podrażnień, ma przyzwoity skład i jest mega wydajny.
5/5

Vedara - Golden Sweet Peeling. Rewelacja! Po pierwsze - zapach, orientalny, zmysłowy, odprężający. Po drugie - działanie, preparat bardzo dobrze ściera martwy naskórek, nie ucieka między palcami, natłuszcza skórę.
5/5

Isana - zmywacz do paznokci bez acetonu. Mój nr 1 po raz kolejny w denku.
5/5
































Vichy - Antyperspirant w kulce do skóry wrażliwej. Stosowałam go na noc po kąpieli, rano skóra pach była sucha, ale nie podrażniona.
5/5

Liv Delano - Krem-sorbet do rąk Oriental Touch. Ekologiczny białoruski kosmetyk rewelacyjnie wchłaniał się w dłonie, niespodziewanie dobrze je nawilżał, a do tego miał bardzo świeży, cytrusowy zapach.
4,5/5

Beauty Naturalis - balsam do ciała Aronia. Balsam ma za zadanie wzmacniać naczynka krwionośne i odżywiać skórę, nie zawiera on parabenów. Nie pachnie on niczym konkretnym, raczej czysto kosmetycznie jak krem Nivea, a takie zapachy bardzo lubię. Poprawy stanu naczynek na nogach nie odnotowałam, ale przyjemnie używało się tego balsamu, nawilżał i odżywiał przyzwoicie.
4/5

Rexona - antyperspirant w sztyfcie Stress Control. Wnerwiał mnie jego zapach, działanie też nie było perfekcyjne, cieszyłam się kiedy się skończył.
2/5

SheFoot - Odżywczy krem do stóp z shea. Moja perełka, bardzo bogaty, odżywczy krem, dobrze się wchłania, rewelacyjnie pielęgnuje. Na pewno kupię ponownie.
5/5

Oriflame - krem do ciała Love Potion. Kupiłam ze względu na zapach, ale działanie okazało się też całkiem niezłe.
4/5

Twarz:



























Lirene - Delikatnie kremowy żel do mycia twarzy. Łagodny, kremowy preparat, który delikatnie, lecz skutecznie usuwa resztki makijażu i inne zabrudzenia z twarzy. Nie uczulił mnie, nie wywołał podrażnień, świetnie się pienił i przyjemnie pachniał. Mogę polecić.
5/5

AA - Żelowy tonik Oil Infusion2. Bezzapachowy tonik o formule żelu, który nie wysuszył mi skóry twarzy.
4/5

Dermika - Emulsja nawilżająca Hydratic. Lekka, chyba nawet za bardzo, emulsja nie poradziła sobie z głębokim nawilżeniem twarzy. Plus za praktycznie opakowanie z pompką.
3/5

AA - Dwufazowy płyn do demakijażu Różowe Algi. Moja wersja przeznaczona jest do skóry suchej i normalnej, z makeupem oczu radzi sobie nawet nieźle, choć trzeba pocierać oko, poza tym zostawia tłustą warstwę. 
3,5/5

Syis - Krem pod oczy. Kolejne z moich odkryć. Początkowo zachwyciło mnie opakowanie z pompką, uwielbiam to rozwiązanie. Sam krem okazał się świetny, dobrze się wchłaniał, delikatnie rozświetlał skórę i czynił ją wypoczętą.
5/5

Ziaja - Skoncentrowany krem oliwkowy Liście Zielonej Oliwki. W sam raz na zimę, ma bogatą konsystencję i filtry. Mi nieco zapychał pory, więc używałam go z przerwami. 
4/5

Yves Rocher - pomadka ochronna Macadamia. Używałam jej w pracy, bo przy stale włączonej klimie moje usta wysychają na wiór, niestety słabo się sprawdziła.
3/5

Włosy:




























Nivea - Szampon nawilżający Hydro Care. Dobrze oczyszcza, nie wysusza, choć też nie nawilża. Włosy po nim ładnie błyszczą i dobrze sie układają.
4/5

Nivea - Szampon odbudowujący Long Repair. Kupiłam go ze względu na zachwyty blogosfery, niestety u mnie się nie sprawdził, bo wywołał łupież. 
3/5

Avon - Odżywka BB Absolute Perfection. Taki średniaczek, ładnie nabłyszcza i wygładza włosy, ale pozostaję po niej suche.
3,5/5

Zapach i makijaż:

Revlon - podkład Nearly Naked. Bardzo naturalny, słabo kryje i nie matuje, więc nadaje się do skóry raczej bezproblemowej. Za szybko schodzi z twarzy. Nie tworzy maski, kolor pięknie stapia się ze skórą.
4/5

Avon - Treselle Mystique. Sentymentalny powrót do przeszłości, zawsze lubiłam tą drzewną odmianę Treselle. Trwały, otulający, świetny na jesień.

Avon - Invisilbe Light korektor w pędzelku. Bardzo dobry korektor pod oczy za przyzwoitą cenę. Nie jest ciężki, ładnie się rozprowadza i rozświetla.
5/5


środa, 4 lutego 2015

Denko styczeń 2015

   Przyszła pora na styczniowe denko, nieco spóźnione (wchodzi mi to ostatnio w nawyk) i nie za duże tym razem, ale trochę plastiku wyląduje w koszu.



























Higiena ciała:

























1 - BeBeauty - żel pod prysznic Spa Turcja. Pierwszy raz kupiłam jakiś kosmetyk w Biedronce, skusił mnie świeży, lekko cytrusowy zapach żelu. Produkt zawiera kawałki naturalnej gąbki luffa, które maja za zadanie wygładzać skórę. Żel dobrze się pieni, ale super gładkiej skóry po nim nie miałam, choć bądźmy szczerzy - nie liczyłam na taki efekt. Dobry produkt za niską cenę.
4,5/5

2 - Palmolive - żel pod prysznic Smooth Delight. Kremowy żel z olejkiem macadamia o lekko kakaowym zapachu nie wysuszył skóry i był bardzo wydajny. Pięknie pachnąca piana to jego ogromny atut.
5/5

3 - Ziaja - mydło w płynie Herbata z Cynamonem. Właściwości bez zarzutu, ale zapach najmniej ciekawy z tej linii mydełek Ziaji.
4/5

4 - Sephora - mydło w płynie Toffee. Tym razem średniaczek, choć lubię kosmetyki z linii kąpielowej Sephory. Zapach mało intensywny i przeciętna wydajność, pieni się umiarkowanie.
3/5

5 - Organique - peeling Grecki. Dostałam odlewkę peelingu, ale taka ilość wystarczyła do porządnego przetestowania kosmetyku. Peeling jest bardzo tłusty i delikatnie pachnie winogronami. Ściera dobrze, aczkolwiek przy peelingu kawowym może się schować.
4/5

Włosy:

6 - Garnier - szampon Ultra Doux Au Lait. Cudowny, nawilżający mleczny szampon. Delikatny i skuteczny, włosy po nim były gładkie, miękkie i elastyczne, w końcu nie wyglądały jak suche siano. Boli mnie fakt, że nie jest dostępny w Polsce.
5/5

7 - Garnier - odżywka Natural Beauty (Ultra Doux) Mleczko Waniliowe i Papaja. Kolejny świetny, a niedostępny w Polsce (czasem jest na allegro) produkt Garniera. Wygładza włosy, powoduje, że się nie elektryzują i zostawia na nich śliczny zapach.
4,5/5

8 - Schwartzkopf - lakier Taft Keratin. Lakier daje naturalny efekt, nie skleja włosów i łatwo go wyczesać.
5/5

Pielęgnacja ciała:

10 - Avon - balsam Naturals Róża i Czekolada. Kupiłam tylko ze względu na zapach (bo ten jest cudny) z pełną świadomością, że te balsamy są słabe. Plusem produktu jest szybkie wchłanianie, odżywienie kiepskie, ale nadrabiałam to masłem TBS.
3,5/5

11 - Farmona - Kawowy suflet do ciała. Lekki balsam o konsystencji pianki, przyzwoicie nawilżający, nie pozostawiający na skórze lepkiej warstwy. Rozczarował mnie jedynie zapach, wpadający bardziej w słodkie tiramisu niż mocna poranną kawę.
3,5/5

Twarz:



























12 - Bioliq - krem kojąco-wzmacniający do cery naczynkowej. Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o ten krem, ponieważ z jednej strony świetnie nawilżał, koił podrażnienia, wchłaniał się i nadawał się pod makijaż, z drugiej zapchał mi pory wywołując wysyp grudek, których nie mogę się pozbyć. Krem jest na prawdę wydajny i wierzę, że dla innych może być ideałem.
4/5

13 - Ziaja - dwufazowy płyn do demakijażu Liście Zielonej Oliwki. Aktualnie mój nr 1 wśród dwufaz. Recenzja TUTAJ .

14 - Lancome - Hypnose Doll Eyes :D Najbardziej lubię go za nazwę ;) Było to moje pierwsze spotkanie z zapachowym tuszem i nie byłam przekonana do takiego bajeru, w końcu substancje zapachowe nie powinny mieć kontaktu z okiem, na szczęście nie uczulił mnie i nie podrażnił oczu. Tusz mocno i wręcz teatralnie wydłuża rzęsy, niestety nie pogrubia ich, a właśnie efektu pogrubienia oczekuję od maskar. Nie wytrzymywał też 8 godzin pracy bez kruszenia się i zostawiania śladów pod łukiem brwiowym.
3,5/5


niedziela, 4 stycznia 2015

Ostatnie zużycia ubiegłego roku - denko grudzień 2014

   Pojawiam się z lekkim opóźnieniem, patrząc na pudełko z pustakami witki mi opadają, bo tyle plastiku nie nagromadziłam jeszcze w żadnym miesiącu. Okazuje się, że siedząc w domu wykończyłam więcej kosmetyków, niż wychodząc codziennie do pracy, aczkolwiek część z nich było miniaturami, więc szybko z nimi poszło.



























Ciało:

























1 - Avon - Senses moodtherapy Indulgent. Krem pod prysznic z masłem shea o waniliowym zapachu jest chyba najfajniejszym z serii moodtherapy, aczkolwiek nie powala. Ma delikatny i nudny zapach średniopółkowych perfum, niby ładny, ale na dłuższą metę męczący. Pieni się bardzo dobrze i nie wysusza.
4/5

2 - Aquolina - peeling pod prysznic Mandorle Dolci. Ściera słabo, za to jako żel pod prysznic jest rewelacyjny. Bardzo gęsty, niezwykle wydajny, dający dużo piany z małej ilości żelu. Ogromnym jego atutem jest świąteczny zapach migdałów w stylu olejku do ciasta. O jego arbuzowym bracie poczytacie TU .
5/5

3 - Palmolive - żel pod prysznic Oriental Beauty Sophisticated. Bardzo fajny, wydajny żel, pachnący bardziej kwiatowo, nieco świeżo niż orientalnie.
4,5/5

4 - Dove - antyperspirant w sztyfcie Pure. Wiele razy zachwalałam sztyfty Dove, tym razem używałam wariantu bez zapachu, parabenów, alkoholu i barwników. Na szczęście nie bez skuteczności w działaniu ;) Kolejny raz Dove pokazuje klasę, nie mogę się niczego przyczepić.
5/5

5 - Christian Dior - masło do ciała J'adore. Strasznie lubię tą linię zapachową! Masełko zamknięto w eleganckim, ciężkim słoiku z dołączona łyżeczką do aplikacji (która poszła w kosz, bo nie wyobrażam sobie nakładać produktu na ciało łyżeczką, mam plebejskie nawyki). Pachnie pięknie, lecz pod względem działania szału nie ma. Nawilża słabo.
4/5

Twarz:

























6 - Organic Therapy - Tonik do twarzy z organicznym kaszmirem. Dobry jakościowo i co dla mnie ważne nieuczulający produkt. Obszerniej o nim w RECENZJI .
5/5

7 - Clarins - Daily Energizer Cleansing Gel. Ten żel do mycia twarzy bardzo kojarzy mi się z wakacjami, nie tylko ze względu na owocowy zapach, ale przez to, że zmywał delikatnie moją poparzoną słońcem skórę nie robiąc jej krzywdy. Gęsty i bardzo wydajny, miniaturka służyła mi tyle co niejeden pełnowymiarowy produkt.
5/5

8 - Bielenda - dwufazowy płyn do demakijażu oczu Bawełna. Uchowała mi się jeszcze dwufaza Bielendy w starym opakowaniu. Jeden z moich ulubieńców - delikatny i skuteczny.
4,5/5

9 - Avon - maseczka Planet Spa Egyptian Secrets. Teraz wiem, że była to moja ostatnia maseczka typu peel-off, strasznie irytuje mnie zrywanie tego płata z brwi, żuchwy i linii włosów. Kupiłam ja tylko ze względu na zapach. Nie zauważyłam, żeby w widoczny sposób oczyszczała pory lub wyraźnie wygładzała cerę.
3/5

10 - Neobio - krem na noc Balance. Krem z organicznym olejem z pestek moreli, hibiskusem i masłem kakaowym całkiem nieźle nawilżał i odżywiał skórę w nocy, rano była miękka i zregenerowana, a przy tym nie zapychał. Cena (ok. 18 zł) także zachęca do zakupu.
4,5/5

11 - Vichy - Aqualia Thermal. Nie ogarniam tego zachwytu nad marką Vichy, owszem kosmetyki są dobre, ale ceny wyśrubowane, bo podobne preparaty można kupić o wiele taniej. Aqualia Thermal to przyzwoity krem nawilżający, lekki i dobrze tolerowany przez skórę, ale to krem jakich wiele.
4/5

12 - Clarins - Daily Energizer Wake-Up Booster. Ten tonik ma ciekawą konsystencję, nieco żelową i glutowatą. W składzie znajdziemy czerwona porzeczkę, zielona kawę i białą herbatę, czyli źródła antyoksydantów. Ma przyjemny owocowy zapach jak wszystkie kosmetyki z tej serii, a uczucie nawilżenia i odświeżenia pozostaje długo odczuwalne.
5/5

13 - Vichy - Purete Thermale płyn micelarny 3 w 1. Ja na micelach za bardzo się nie znam, bo nie używam ich na co dzień. Płynu Vichy używałam zamiast toniku i w tej roli dobrze się sprawował. 
4/5

14 - Lip Smacker - Sprite. Chyba najgorsza pomadka ochronna jaka miałam - używałam wyłącznie w domu bo zostawiała białą warstwę na ustach, a zapach był sztuczny, chemiczny i wywołujący mdłości.
1/5

Dłonie:

























15 i 16 - Ziaja - mydła w płynie Grapefruit z Zieloną Miętą oraz Moringa z Kokosem. Niedrogie i wydajne mydełka o ciekawych zapachach. Grapefriut ma postać zielonego żelu i jest bardzo świeży, Moringa to krem o lekko perfumowanych zapachu, obydwa godne polecenia, świetnie się pienią, choć Moringa nieco wysusza.
5/5

17 - Body Resort - krem do rąk Guava. Na kosmetyki Body Resort wpadłam w Hebe i zaciekawiona zapachami kupiłam kremy do rąk z figą i guawą. Myślałam, że tylko zapachy będą mocna strona tych kremów, jednak ich bogata konsystencja i nawilżająco-odżywcze działanie są godne pochwały. Rewelacyjny produkt.
5/5

Włosy:

























18 - Garnier - szampon Ultra Doux Aloe Vera i Karite. Miałam pewne obiekcje co do olejku karite w tym szamponie, bo nie chciałam obciążenia moich cienkich włosów, na szczęście taki efekt sie nie pojawił, a szampon fajnie wygładzał włosy i pozostawiał na nich przyjemny zapach.
4/5

19 - Garnier - odżywka Ultra Doux z migdałem i kwiatem lotosu. Odżywka typu eko, bez parabenów, silikonów i barwników, więc ja się pytam po czym te sklejone strąki??? Niewielka nawet ilość tego dziadostwa oblepiała włosy, które nawet po wyschnięciu miały postać matowych, ciężkich dredów. Nawet mleczno - migdałowy zapach nie ratuje tej odżywki.Zużyłam zamiast żelu do golenia. Na szczęście chyba nie jest dostępna na polskim rynku.
1/5

20 - L'biotica - maseczka Biovax Gold. Dobra, choć nie rewelacyjna maseczka o przepięknym, orientalnym zapachu. Zapraszam do zapoznania się z recenzją TUTAJ.
4/5

Makijaż:



























21 - Bourjois - Flower Perfection. Od jakiegoś czasu to mój ulubiony podkład, dlatego, że świetnie kryje, matuje, nie tworzy maski, wygładza i jest trwały.
5/5

22 - Sally Hansen - lakier do paznokci Nail Prism. Posiadałam odcień 28 Mandarin Garnet, holograficzna miedź. Ładnie krył już po pierwszej warstwie, ale szybko ścierał się na końcówkach, na paznokciach sechł długo, a im był starszy tym gorzej było z tym wysychaniem. Okrutnie śmierdzący.
3,5/5

23 - Eveline - lakier do paznokci Colour Instant. Odcień 628 - intensywna pomarańcza z maleńkimi złotymi drobinkami. Bardzo trwały i szybkoschnący lakier w świetnym kolorze.
5/5

24 - Avon - Glimmerstick Cosmic. Avon ma na prawdę rewelacyjne te wykręcane kredki do oczu, Blackened Night to czerń z maleńkimi wielokolorowymi drobinkami, na powiece intensywny i trwały, nie rozmazuje się, a kredka jest na tyle miękka, że bez problemu prowadzi się po skórze.
5/5


środa, 31 grudnia 2014

Grudniowe nowości - ostatni haul w 2014 r.

   W listopadzie mocno zarzekałam się, że kolejny miesiąc będzie oszczędny i pasuję z zakupami, częściowo się to udało, ale przedwczoraj padło hasło "ograniczenia i limity nie interesują mnie" jak w reklamie z żółtym stworkiem z gitarą i zaszalałam w necie. Niestety żadna paczka nie doszła do tej pory i foty pojawią się dopiero w przyszłym roku ;)


























Drobne przyjemności - pianka peelingująca Organique o zapachu mrożonej herbaty i jagodowe masełko do ust Nivea.


Pielęgnacja dłoni - piernikowy krem do rąk Ziaja i jabłkowy The Body Shop.


























Promocja 1+1 w Super-Pharmie: błyszczyk w kredce Astor, dwie szminki Colour Whisper z Maybelline i czerwony błyszczyk tej samej firmy.


Z saloniku Ziaji wyszłam z kolejnym ich mydłem w płynie i witaminowym tonikiem.


























Faza na zapachy celebrytek, jakoś tak mnie naszło jednego dnia i z marszu kliknęłam Royal Desire Aguilery oraz Wild Pearl i Queen of Gold od Naomi Campbell.


























Te dobrodziejstwa przyniósł mi Mikołaj ;) Zestwik z kosmetykami Dior - błyszczyk, podwójne cienie i śliczny róż.


























Zimowe woski Yankee Candle


Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała kolejnego kompletu Kingi - tym razem zestaw Day.




W tym niepowtarzalnym dniu chciałabym Wam życzyć szampańskiej sylwestrowej zabawy oraz spełnienia marzeń i pasma sukcesów w Nowym Roku!

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Denko listopad 2014

   Nie miałam pojęcia, że aż tyle się pustaków nazbiera na to denko, listopad tak błyskawicznie zleciał, że nie zorientowałam się jak rosła mi górka plastiku i szkła w przeznaczonym na denka pudełku.



























Higiena ciała:

























1 - Isana - mydło w płynie Bez i Orchidea. Porażka na całego. Zapach średni, piana ok, ale jeszcze żadne mydło nie wysuszyło mi tak skóry, na dłoniach miałam w pewnym momencie białe wiórki i musiałam zużyć duuuuużo tłustego kremu, żeby to wyleczyć. Nigdy więcej.
2/5

2 - Yves Rocher - żel pod prysznic Jardins du Monde Magnolia. Ten produkt z kolei pokochałam za przepiękny kwiatowy zapach, brak wysuszenia i kremową konsystencję. Mógłby być jedynie nieco bardziej wydajny.
4,5/5

3 - Aquolina - peeling do ciała o zapachu arbuza. Jako peeling przeciętny, ale jako żel pod prysznic rewelka. Więcej na jego temat TUTAJ.
4/5

4 - Avon - żel pod prysznic Senses Sensual Mystique. Pamiętam ten żel jeszcze z czasów szkoły średniej, z ta różnicą, że miał wtedy postać karminowego żelu. Chcąc przywołać wspomnienia zamówiłam kremową wersję i zawiodłam się. Zapach w tej formie nie jest tak intensywny jak w żelu, choć poza tym kosmetyk jest niczego sobie.
3,5/5

5 - Ziaja - Intima płyn do higieny intymnej z kwasem mlekowym. Tego kosmetyku przedstawiać nie muszę, bo gości on regularnie w moich denkach. Mój ulubiony w swojej kategorii.
5/5

Pielęgnacja ciała:

6 - Soraya - balsam do ciała So Pretty Sunny Peach. Od lat Sorayę omijam szerokim łukiem, ich kosmetyki nie lubią się z moją skórą i tyle. Do zakupu balsamu przekonał mnie jego zapach i kiczowato - słodkie opakowanie. Sam balsam okazał się bardzo dobry, na długo nawilżał skórę, pozostawiając brzoskwiniowy zapach. Nie wykluczam zakupu innych wariantów.
4/5

7 - Yves Rocher - mleczko do ciała Plaisirs Nature Jeżyna. Obok Maliny to mój ulubiony zapach z tej serii. Mleczko miałam w wersji mini, na 3 użycia spokojnie wystarczy. Lekko natłuszcza i nawilża, chyba lepiej sprawdza się wiosną, przesuszonej skórze może nie dać rady.
4/5

8 - Avon - krem do rąk Naturals Kakao i Lotos. Jak na Avon to na prawdę świetny kosmetyk. Porządnie regeneruje sucha skórę i szybko się wchłania, do tego uwielbiam jego zapach.
4,5/5

9 - Oriflame - krem do stóp Feet Up Summer Bliss. Lawendowo - cytrynowy kremik okazał się być nawet niezły, duży plus za szybkie wchłanianie bez tłustej warstwy. Używając go kilka miesięcy nie miałam problemu z suchymi piętami, więc chyba działa.
4/5

Twarz:

10 - Organic Therapy - pianka do mycia twarzy Angel Beauty. Kolejny rosyjski kosmetyk, który aż się prosi o ponowny zakup. Wcześniej miałam tonik z Organic Therapy i dochodzę do wniosku, że kosmetyki tej marki pachną obłędnie. Pianka nie zawiera SLES, SLS, parabenów, ftalenów i silikonów. Słabo się pieni, ale dobrze zmywa.
4/5

11 - Uriage - Hyseac A.I. krem do cery problematycznej. Taki sobie przeciętniaczek, nic nie robił, nie szkodził, ale też nie pomagał. Odpowiedni pod makijaż.
3/5

12 - Lierac Prescription - roztwór keratolityczny. Coś jak tonik z kwasami i cynkiem. Więcej TU .
4/5

13 - Avon - Clearskin żel punktowy na wypryski. Taki sobie, smarowałam nim krostki, ale nie znikały zbyt szybko. Może faktycznie pomagał w ich wysuszeniu, ale szybkość działania pozostawia wiele do życzenia.
3,5/5

Włosy:

14 - Avon - Advance Techniques odżywka Instant Repair 7. W przeciwieństwie do odżywki z jedwabiem, tej moje włosy nie polubiły. Włosy po jej użyciu były ciężkie i matowe.
3/5

15 - Wella - szampon ProSeries Colour. Kolejna czerwona butla Welli w zużyciach. Wolałam wariant nawilżający, który został chyba wycofany, bo już go nie widuję, ale ten także daje radę. Nie obciąża, włosy są miękkie, gładkie i błyszczące, nie wywołuje łupieżu.
5/5

16 - Batiste - suchy szampon Blush. Działał w porządku, ale zapach wywoływał u mnie mdłości, dusiciel jakich mało.
3/5



środa, 19 listopada 2014

Ziaja - płyn dwufazowy do demiakijażu Liście Zielonej Oliwki

   Dwufazy do demakijażu oczu to, obok peelingów do twarzy i ciała, ten rodzaj kosmetyków, które testować lubię najbardziej. Od przeszło roku miałam swojego faworyta myśląc, że never ever nie zmienię go na "lepszy model", bo lepszy, jak długo sądziłam, dla mnie nie istniał (mowa o wiele razy wspominanym tutaj preparacie Bielendy). Do momentu, aż pojawił się ON i zdetronizował awokada, bawełny i czarne oliwki.




























   ON to Oliwkowy płyn dwufazowy do demakijażu oczu i ust z linii Liście Zielonej Oliwki marki Ziaja. Mój nowy ulubieniec mieści się w niewielkiej plastikowej butelczynie o pojemności 120 ml. Nie jest ona wyposażona w klapkę, tylko tradycyjnie odkręcana, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu. Przez otwór nie wylewa się za dużo płynu, co niestety zdarzało mi się używając Bielendy, wtedy dwufaza lądowała na waciku, dłoni i dodatkowo na kafelkach.

Z opakowania:
Faza wodna skutecznie nawilża i odświeża delikatną skórę wokół oczu.
Faza olejowa zmiękcza naskórek i zapobiega napinaniu skóry w trakcie aplikacji. Zawiera odżywki wzmacniające rzęsy - witaminę E, olej oliwkowy i rycynowy.
Usuwa wodoodporny, intensywny, nawet teatralny makijaż. Nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe. Bezzapachowy, nie zawiera barwników.


   Oczywiście przed użyciem preparatem należy wstrząsnąć, by fazy dobrze się wymieszały, a mieszają się dokładnie i są stabilne w tej połączonej fazie na tyle długo, aby można było je zaaplikować w możliwie równych ilościach. Płyn dokładnie i szybko zmywa make-up, nie zostawia smug tuszu, czy linera, nie trzeba mocno pocierać powieki aby była czysta. Nie wiem jak radzi sobie z kosmetykami wodoodpornymi z tej przyczyny, że takowych nie używam, wierzę więc na słowo, że daje radę ;) Co najważniejsze i decydujące o umieszczeniu go na szczycie podium: nie pozostawia tłustego filmu na skórze! Na prawdę niewiele demakijazowych specyfików ma tę zaletę. Powieka po przemyciu jest sucha, świeża i gotowa na nowy makijaż, jeśli jest taka potrzeba.
Produkt, tak jak deklaruje producent na opakowaniu, jest bezzapachowy.

Oto skład:

Polecam BARDZO gorąco!

środa, 1 października 2014

Wrześniowy haul zakupowy

   Jak ten wrzesień niesamowicie szybko minął, ani się obejrzałam, a już jesień. Nadeszła pora, by podsumować jakież to nabytki zasiliły moje kosmetyczne zapasy.

.

Na pierwszy rzut idą Avon'y. Tutaj Nowy żel pod prysznic Senses, tusz Luxe i perfumetka z wodą Today.


Tym razem maska do włosów farbowanych z serii Naturals, kremowy żel pod prysznic Senses, dwa balsamy z Naturals (jabłkowy cudnie pachnie, ale wiem, że te balsamy są słabe w działaniu) i indyjska maseczka Planet Spa z ekstraktem drzewa sandałowego.


A to już skarby pochodzące z wymiany: krem z kwasami Isis Pharma (świetny!), krem do skóry naczynkowej Bioliq, pianka do mycia twarzy Organic Therapy i krem nawilżający do skóry z problemami od Avene.


Arganowe masło do ciała The Body Shop o mocnym i urzekającym zapachu.


Moja pierwsza paletka Sleek'a, wybór padł na Storm. Jestem z niej mega zadowolona i myślę nad zakupem Arabian Nights (któraś ma i może polecić?). Poza tym lakiery z Wibo i Miss Sporty oraz cienie Pierre Rene i Oriflame.


 W Yves Rocher w tym miesiącu ograniczyłam się tylko do zakupu nowego żelu o zapachu chińskiej orchidei.


Moja pierwsza wizyta w saloniku Ziaji. Plany zakupowe były znacznie większe, ale ktoś odradził mi kremy z liśćmi manuka, dlatego z tej serii kupiłam wyłącznie pastę do oczyszczania, a poza nią trzy mydła w płynie i dwufazę do demakijażu oczu z wyciągiem z liści zielonej oliwki.


Niekosmetycznie, ale aromatycznie i pachnąco :) Kochanidła z Yankee Candle i Kringle.


Na koniec dla Ani Fokus testuje żel pod prysznic Yves Rocher


sobota, 5 kwietnia 2014

Denko marzec 2014

   Tym razem nieco spóźnione denko. Jestem zaskoczona ile kosmetyków udało mi się zużyć w tym miesiącu. Zapraszam na mini-recenzje.

































Ciało:


1 - Neutrogena - skoncentrowany krem do rąk. Miałam ten krem bardzo długo ze względu na to, że ma on formę koncentratu i wystarczy odrobina aby wysmarować dokładnie dłonie. Zimowy zbawiciel, świetny do spierzchniętej skóry. Nie podobał mi się jego parafinowy zapach i fakt, że długo się wchłaniał, jednak wybaczam mu to w zamian za działanie.
4/5

2 - Yves Rocher - Cocoa & Raspberry mleczko do ciała. Przyjemne, cudnie pachnące mleczko, zużyłam z czystą przyjemnością. Do bardzo wysuszonej skóry produkt będzie za słaby, normalną nawilża znoście, szybko się wchłania i nie lepi na skórze. Więcej w RECENZJI .
4/5

3 - Dove - Deeply Nourishing odżywczy żel pod prysznic. Nie rozumiem fenomenu tego żelu, z Dove wolę kokosowy czy śliwkowy. Drażnił mnie jego mydlany, wiercący w nosie zapach. Słabo się pienił i wcale nie był wydajny. Plus: dobrze nawilżał.
2,5/5

4 - Ziaja - Intima płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym. Mój ulubiony. Robi co trzeba, jest szalenie wydajny i taniutki.
5/5

5 - Ziaja - Kremowe mydło pod prysznic z jedwabiem. Ziaja robi świetne mydła pod prysznic i do kąpieli. To pięknie pachnie, dobrze pielęgnuje skórę, nie wysusza, jest wydajne, a kąpiel z nim to przyjemność. Więcej TUTAJ
4,5/5

6 - Stara Mydlarnia - masło do ciała Bergamot & Kumquat. Jedno z najlepszych masełek jakie miałam przyjemność używać. Bardzo dobrze nawilżało i regenerowało skórę, mój nieodzowny towarzysz w mroźne dni. Piękny, cytrusowo-gorzki zapach. Recenzja TUTAJ .

7 - Isana - dezodorant w kulce Aloe Vera. Stosowałam go tylko na noc i "po domu" dlatego nie mogę oceniać jego działania w warunkach zwiększonego stresu, czy wysokiej temperatury. W normalnych warunkach jest w porządku, daje uczucie świeżości i nie podrażnia skóry ogolonych pach. Dość długo wysycha, jak to kulka, na co dzień wolę sztyfty.
4/5

8 - Avon - Planet Spa peeling co ciała z oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy. Drobinki ścierające ma malutkie, ale jest ich dużo, zanurzone są w gęstym żelu i porządnie ścierają. zapach - cud. Kto lubi kwiat pomarańczy będzie zadowolony. Peeling jest delikatny i skuteczny. Wolę jednak grubsze ziarna.
4/5

9 - Yves Rocher - krem do rąk Miód & Muesli Bio. Chociaż długo się wchłaniał i tak go lubiłam. Ma naturalny skład i fantastyczny zapach. Konkretnie nawilża i odżywia. Odsyłam do RECENZJI .
4/5

Twarz:


10 - Eucerin - DermatoCLEAN dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Mocno się zawiodłam na tym produkcie. Słabo zmywał i ubywało go w nierównych proporcjach. Tu RECENZJA .

11 - Avon Naturals Herbal - tonik Dzika Róża i Aloes. Zamówiłam, gdy przeczytałam, że zawiera kwasy AHA, a akurat potrzebowałam czegoś do złuszczania. Nie zauważyłam żadnych efektów poza wysuszeniem skóry (tonik z alkoholem). Całkiem ładnie pachnie i jest wydajny.
3/5

12 - Oriflame - krem pod oczy Optimals Seeing is Believing. "Wszystkorobiący" krem, który robi niewiele. Owszem, okolice oczu nawilża bardzo dobrze, przynosi uczucie komfortu, nie zmniejsza natomiast worków i cieni pod oczami. Nie podrażnia i jest wydajny.
3/5

Włosy:


13 - Batiste - Suchy szampon XXL Volume. Kultowy już suchy szampon, mój w wersji z lakierem do włosów. Nie zauważyłam spektakularnej objętości po jego użyciu, w dodatku bardzo bieli dlatego lepiej nadaje się do jasnych włosów. Co do odświeżania nie mam żadnych zarzutów, wiadomo, że mycia głowy nie zastąpi, ale doraźnie daje radę. Dodatkowy plus za piękny, pudrowy zapach.
4/5

14 - L'Oreal Elseve - odżywka Fibralogy. O serii Ekspansja Gęstości pisałam już TU . Szampon jest rewelacyjny, odżywka to raczej zwyklak, aczkolwiek włosy po jej użyciu dobrze się rozczesują i układają, są miękkie w dotyku lecz nieco suche.
3,5/5

Makijaż i zapachy:


15 - Avon - błyszczyk Glazewear. Mój był w kolorze Pink Watermelon, czyli intensywny i bardzo dziewczęcy chłodny róż. O tym jak go lubię może świadczyć fakt, że mam już kolejne opakowanie. Niedawno zmienili mu design, karta kolorów również uległa zmianie, ten kolor natomiast pozostał w ofercie. Błyszczyk nie klei się, jest dobrze napigmentowany i długo się utrzymuje.
4,5/5

16 - Avon - woda toaletowa Secret Fantasy Star. Milutka perfumetka, zapach słodki i infantylny, dobry na chwilową poprawę humoru w pochmurny dzień. Coś w klimacie Flowerbomb. Niestety zapach niezbyt trwały, ale tak to bywa z Avonem.
3,5/5

sobota, 29 marca 2014

Marcowe łupy

   Z racji, że zbliża się koniec miesiąca wrzucam zdjęcia zakupów dokonanych w marcu :)

Na początek katalogowe:


Z Avonu peeling do ciała Planet Spa kawowy, żel Senses My Moment i krem ANew AF-33 oraz z Oriflame krem do ciała Lady Avebury.

Rossmann:

Lirene krem wzmacniający do cery naczynkowej, AA żel do mycia twarzy Hial Collagen i szarlotkowe masło do ciała z Farmony.


Pasta Colgate, woda toaletowa Mexx Fly High kupiona w promocji -40% (kupiłam z sentymentu, ponieważ używałam tego zapachu w czasie studiów), suchy szampon (pod nazwą puder odświeżający do włosów) Got2be Volumania, szampon Wella nawilżający i  płyn Ziaja Intima.

Kupiłyście jakiś zapach w rossmannowej promocji -40%? Wiem, że bardzo wiele osób z niej skorzystało.