Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dove. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dove. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 października 2014

Denko wrzesień 2014

    Kolejny raz ociągałam się z denkiem aż do weekendu, w tygodniu jakoś ciężko znaleźć mi czas na napisanie dłuższego posta. Aby nie przynudzać, przejdę od razu do prezentacji wrześniowych zużyć.





Higiena ciała:

























1 - Isana - żel pod prysznic Orange & Grapefruit. Letnia edycja limitowana popularnego żelu Isana, tym razem o zapachu pomarańczy i grejpfruta z dodatkiem olejki pomarańczowego. Żel miał super konsystencję, myślę, że przez tenże właśnie olejek w składzie. Zapach superożeźwiający.
4/5

2 - Yves Rocher - Jardins du Monde Grapefruit from Florida. Kolejny żel pachnący grejpfrutem :) Ten ma zapach bardziej soczysty i intensywny niż ten z Isany, ale niestety tylko w buteleczce, po spienieniu na skórze nie czuć już prawie nic. Żel fajnie się pieni, ale jest małowydajny.
4/5

3 - Isana - mydło w płynie Copacabana. Kolejna letnia limitowanka od Isany i o ile żel był ciekawy, to mydło było delikatnie rzecz ujmując średniawe. Konsystencja i wydajność na plus, natomiast zapowiadany zapach mango i kokosa to chemiczna woń gnijącej kokosowej łupiny. Szkoda, bo etykietka taka śliczna.
2,5/5

4 - Avon - Senses żel pod prysznic Moodtherapy Energising. Początkowo pomyślałam, że to kosmetyk raczej dla panów z uwagi na zapach i kolor, mimo to pokochałam ten eukaliptusowy zastrzyk energii. Doskonały rano, budzi lepiej niż kawa, ale kończy się z nim dzień równie miło. Pieni się bez zarzutu, nie wysusza nadmiernie skóry i jest wydajny.
5/5

5 - Avon - antyperspirant Dry & Pure. Jeśli chodzi o antyperspiranty to preferuję sztyfty, kulki używam tylko na noc. Ta z Avonu miała ładny, delikatny zapach kwiatu lotosu i rzeczywiście działała, bo nie budziłam się z wilgotnymi pachami nawet w środku lata. Nie wiem jak działa w warunkach zwiększonego stresu, czy w czasie wysiłku fizycznego. Zamówiłam właśnie inny wariant - z kwiatem wiśni.
4,5/5

Pielęgnacja ciała:

6 -  Perfecta Spa - Cukrowy peeling do ciała Lody Melba. W porównaniu do Pinacolady ten wariant może się schować. Właściwie, to może się schować przy większości peelingów, ponieważ mocno mnie rozczarował swoim zapachem i konsystencją. Ta glicerynowa bomba jest znacznie bardziej tłusta niż wspomniana Pinacolada Perfecty, a jej zapach to mdła cytryna z cukrem waniliowym (nie mylić z wanilią).
2/5

7 - Dove - Essential Nourishment mleczko do ciała. Mleczko to polecane jest do skóry suchej, mocno i trwale nawilża, zostawia tłustawy film, ale nie dający uczucia dyskomfortu. Szczerze mówiąc podchodziłam do tego mleczka sceptycznie, bo miałam kiedyś ogórkowe od Dove i było beznadziejne, jednak to okazało się bardzo dobre.Zapach ma kremowy, typowy dla marki.

8 - The Body Shop - masło do ciała Moringa. Spodobała mi się jego konsystencja, bardzo gęsta i zbita, jak jakiś Lurpak, czy Osełka Górska ;) Rozpływa się pod wpływem ciepła dłoni i aksamitnie rozprowadza po ciele. Zapach Moringa to zapach drzew kwitnących wczesna wiosną. To malutkie masełko pozostawi miłe wspomnienia.
4/5

Twarz:

9 - Yves Rocher - peeling Sebo Vegetal. Na temat tego peelingu pisałam obszerniej TUTAJ. Wciąż uważam, że świetnie się sprawdzał.
4/5

10 - Avon - Naturals żel do mycia twarzy Glistnik i Woda Źródlana. Totalna masakra. Po myciu nie mogłam otworzyć oczu, bo to cholerstwo dostawało się w każdą szczelinę między nimi i niemiłosiernie szczypało. Zapach neutralny, konsystencja ok, ale przez to pieczenie już nigdy po niego nie sięgnę.
1,5/5

11 - Isis Pharma - Teen Derm K. Rewelacyjny krem z kwasami, żałuję, że miałam niepełną tubkę, ale nawet taka ilość (mniej niż 1/3) przyniosła szybko zauważalne efekty. Przede wszystkim zmniejszył ilość grudek podskórnych, a pory stały się mniej widoczne. Krem ma specyficzny zapach, który nie wszystkim (a nawet mało komu) przypadnie do gustu, ale idzie się przyzwyczaić. Gdyby nie fakt, że kupiłam na noc Pharmaceris z kwasami, z pewnością zdecydowałabym się na pełną wersję tego produktu.
5/5

Włosy:

12 - Pantene Pro-V - odżywka Gęste i Mocne. Nic specjalnego, cudów z moimi włosami nie zrobiła, a do tego okropnie pachniała. Więcej nie kupię.
3/5

13 - Facelle - żel do higieny intymnej z aloesem. Jego obecność w kategorii "Włosy" to nie przypadek, zachęcona opiniami na blogach o jego świetnym działaniu jako szamponu, musiałam i ja wypróbować go do mycia włosów. Początkowo nie mogłam przywyknąć do kiepskiego pienienia się (miałam wówczas długie włosy), z czasem przestało być to mankamentem. Włosy po nim były lekkie i błyszczące, długo zachowywały świeżość. Wróciłam jednak do ukochanej Welli :)
4/5

Paznokcie i zapach:

14 - Isana - zmywacz do paznokci bez acetonu. Po raz kolejny i nieostatni w moim denku. Najlepszy.
5/5

15 - Banana Republic - Republic of Women edp. Zapach, którego używałam kilka lat temu, kojarzył mi się z wczasami w Grecji, dlatego kiedy zobaczyłam go w super niskiej cenie w Douglasie już nie wypuściłam go z rąk. Okazało się jednak, że przez te lata coś w nosie mi się przestawiło i kojarzyłam zapach jako całkiem inny, bardziej piżmowy, tymczasem RoW dzisiaj to dla mnie kwiatowo-owocowy zapach podszyty jasnym drewnem, bardzo ładny, lecz czegoś mu brakuje. Zużyłam z wielką przyjemnością, ale pewnie była to moja ostatnia butelka. 
4/5




poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Denko lipiec 2014

   W końcu pojawia się nieco spóźnione lipcowe denko. Nie udało mi się zużyć zbyt wielu kosmetyków, najwięcej jest żeli pod prysznic, co wydaje się oczywiste przy takiej pogodzie, z makijażu z kolei nie pojawia się nic, ponieważ latem znacznie mniej się maluję.



Pielęgnacja ciała:

























1 - Oriflame - żel pod prysznic Discover Brazilian Passion. Całkiem miły w użyciu żel o pobudzającym zapachu guarany. Dobrze się pienił i nie wysuszał.
4,5/5

2 - Balea - żel pod prysznic Erdbeer Momente. Zapach świeżych truskawek oczarował mnie w sklepie, więc bez zastanowienia kupiłam ten żel. W domu nie wiedziałam co mnie zamroczyło, pod prysznicem zapach okazuje się sztuczny i zbyt słodki. Plus za intensywny i poprawiający nastrój czerwony kolor kosmetyku. Wydajność jak najbardziej w porządku, feria barw na opakowaniu także przypadła mi do gustu.
3,5/5

3 - Isana - żel pod prysznic Lime&Mint. Letni ideał! Żel Isany wspaniale odświeża, orzeźwia, pobudza swoim limonkowo - miętowym zapachem i energizującym zielonym kolorem. Mam też po nim wrażenie ochłodzenia skóry. Dodam jeszcze, że mojito to mój ulubiony drink ever, więc musiałam pokochać ten produkt. Ostatnio chciałam dokupić jeszcze kilka opakowań na zapas wiedząc, że to edycja limitowana, jednak nie zastałam go na półkach w żadnym Rossmannie - spóźniłam się ;(
5/5

4 - Linda - mydło w płynie Juicy Fruit. Kolejna odsłona bardzo przeze mnie lubianego biedronkowego mydła w płynie. Juicy Fruit podoba mi się najmniej z całej trójki, wolę to fioletowe i różowe, jednak nie jest jakieś złe. Wydajność i działanie bardzo dobre, nie wysusza mi dłoni jak np. mydło z Isany.
4/5

Twarz i higiena:

























5 - AA - Energizujący żel do mycia twarzy Hial+collagen. Szczerze mówiąc oczekiwałam od tego żelu czegoś więcej, miałam nadzieję, że ze względu na zawartość kwasu hialuronowego nie będzie wysuszał buzi, a może nawet lekko ją nawilżał. W pierwszej kolejności nie spodobał mi się jego ostry, chemiczny zapach, żałuję, że nie powąchałam go przed zakupem. Poza tym żel mocno szczypie w oczy i wcale nie nawilża, na szczęście też bardzo nie wysusza, choć twarz robi się ściągnięta. Z plusów: bardzo dobrze się pieni ("ukochany" SLS :] ), ma nie za rzadką konsystencję i dobrze zmywa makijaż.
3,5/5

6 - Dove - antyperspirant Natural Touch. Sztyfty Dove to obecnie moje ulubione antyperspiranty. Ten z minerałami Morza Martwego ma ciekawy, nienachalny zapach i świetnie chroni przed poceniem. Niestety zostawia białe ślady na ubraniach.
4,5/5

Włosy:

7 -  Nivea - lakier do włosów Volume Sensation. Bardzo dobry lakier, robi co powinien - mocno utrwala bez sklejania, nie śmierdzi, i łatwo go wyczesać. Nie odnotowałam sensacyjnej objętości, ale od początku się jej nie spodziewałam po lakierze.
5/5

8 - Avon - odżywka Advance Techniques Smooth as Silk. Tutaj kompletna niespodzianka. Podchodziłam do szamponów i odżywek Avonu jak przysłowiowy pies do jeża, poniosła mnie jednak ciekawość i zamówiłam odżywkę z proteinami jedwabiu. To był strzał w 10! Jest po prostu świetna, włosy po jej użyciu są mięciutkie, gładkie, końcówki wydają się być nawilżone. Dodatkowo nie odciąża włosów i faktycznie ma w składzie jedwab (choć dość nisko). Zamówiłam już kolejną.
5/5

Zapachy:

9 - Oriflame - Sun edt. Zapach, który pamiętam jeszcze z podstawówki. Pamiętam, że wtedy bardzo go lubiłam, od tej pory wygląd butelki zmienił się ze trzy razy, a zapach wciąż jest ten sam. Kupiłam go mamie, ale znudził jej się w połowie, więc postanowiłam sama go wykończyć. Fajny i nie drogi wiosenny aromat frezji, gruszek i melona, dość długo się utrzymuje na skórze, dlatego z przyjemnością do niego wróciłam.
4/5

10 - Serge Lutens - L'Eau. W posiadanie odlewki Serge'a weszłam kiedy miałam fazę na zapachy prania, ponieważ jest to lekki zapach czystości, suszącej się na słońcu pościeli, taki piżmowo - cytrusowy w moim odczuciu. Zapach do białej koszuli. Bardzo trwały, choć bliskoskórny. Nie porwał mnie na tyle, żebym chciała do niego wracać.
3,5/5

Znacie te kosmetyki? Jak Wam się podobają?

niedziela, 1 czerwca 2014

Denko maj 2014

Witajcie w Dzień Dziecka! Maj mamy za sobą i najwyższy czas opisać zużycia, tym razem nie było ich za wiele. Skończyłam głównie kosmetyki pielęgnacyjne, znalazło się też coś do włosów i makijażu. Zapraszam na małe podsumowanie :)







Ciało:




1 - Oriflame - żel pod prysznic Discover Bali Paradise. Żel o zapachu kwiatu lotosu nie okazał się tak uroczy jakiego się spodziewałam. Przed wszystkim ów lotos był trochę mydlany i na dłuższą metę męczący. Produkt miał treściwą konsystencję, nie był za rzadki i dobrze się pienił. Wydajność też ok.
3,5/5

2 - Original Source - żel pod prysznic Mandarin & Basil. Recenzja TUTAJ. Przeciętnak.
3/5

3 - Linda - mydło w płynie Tutti Frutti. Mój biedronkowy hit! Śmiesznie tanie, megawydajne i pięknie pachnące mydło, znacznie lepsze od podobnych produktów wiodących marek. Kupiłam w 3 wariantach zapachowych, ten i fioletowy jest wg mnie najlepszy.
5/5

4 - Farmona - szarlotkowe masło do ciała Sweet Secret. Świetny produkt w przyzwoitej cenie. Dobrze nawilża i odżywia, nie pozostawia tłustej warstwy i szybko się wchłania, a do tego apetycznie pachnie szarlotką. Rewelacyjny! Więcej o nim w recenzji KLIK.
5/5

5 - Yves Rocher - olejek pod prysznic Tradition de Hammam. Produkt przenoszący nas w czasie kąpieli do orientalnego raju :) Zawiera olejek arganowy, nawilża i wygładza skórę. RECENZJA.
4/5

Twarz, dłonie i stopy:




6 - Avon - peeling z minerałami Morza Martwego. Bardzo dobry zdzierak, nie podrażnia skóry mimo dużych drobinek ścierających, świeżo pachnie i używa się go z przyjemnością, w przeciwieństwie do avonowych peelingów do ciała. Więcej TU.
4,5/5

7 - Dove - krem do rąk Essential Nourishment. Produkty Dove ostatnio bardzo mnie rozczarowują, więc do tego kremu byłam solidnie uprzedzona, na szczęście okazał się produktem godnym uwagi i na pewno ponownego zakupu. Krem wchłania się niesamowicie szybko nie pozostawiając tłustej warstwy, której nie lubię np. w niektórych kremach Garniera czy Neutrogeny. Uczucie nawilżenia i komfortu utrzymuje się dość długo, dlatego można ograniczyć aplikację kremu do 2-3 razy dziennie, w zależności od potrzeb. Początkowo słabo radził sobie z bardzo wysuszoną skórą, jednak w miarę stosowania zauważyłam poprawę kondycji dłoni i problem zaniknął. Zapach jest delikatny i przyjemny.
4,5/5

8 - Avon - peeling do stóp Foot Works Papaya Sorbet. Z racji, że do ścierania naskórka na stopach stosuję tarkę i pumeks, ten peeling posłużył mi do ciała :) Tubka jest niewielka, więc szybko się skończył, ale pozostawił miłe wspomnienia. Plus - dużo malutkich drobinek zatopionych w gęstym żelu pachnącym papają. Świetnie nadawał się na ramiona, na łydki nieco za słaby.
3,5/5

9 - Isana - zmywacz do paznokci bez acetonu. Mój ulubiony zmywacz i zawsze muszę go mieć w domu. Bardzo dobrze radzi sobie z wszelkimi lakierami nie niszcząc płytki paznokcia.
5/5

Włosy, makijaż, zapachy:




10 - Kallos - mleczna maska do włosów Latte. Mimo wielu zachwytów na blogach mnie ta maska rozczarowała. Przede wszystkim obciążyła włosy, brakowało im sypkości i połysku. Chemiczny zapach też działał mi na nerwy. Więcej w RECENZJI.

11 - Bourjois - podkład Healthy Mix. Jeden z moich ulubionych podkładów. Kryje średnio, co mi nie przeszkadza, bardzo dobrze nawilża, rozświetla skórę, nie zapycha, jest w miarę trwały choć całego dnia nie wytrzymuje, posiada wygodne opakowanie z pompką. Stosuję odcień 53.
4/5

12 - Sephora - woda toaletowa Enigmatic. Woda należała do zeszłorocznej limitowanej kolekcji miała pojemność 7 ml, czyli niewiele, ale do torebki w sam raz. Sam zapach umieściłabym między Euphorią, a Amor Amor, czyli ciepły, kwiatowy, raczej na zimę. Minus za brak trwałości.
3,5/5


sobota, 5 kwietnia 2014

Denko marzec 2014

   Tym razem nieco spóźnione denko. Jestem zaskoczona ile kosmetyków udało mi się zużyć w tym miesiącu. Zapraszam na mini-recenzje.

































Ciało:


1 - Neutrogena - skoncentrowany krem do rąk. Miałam ten krem bardzo długo ze względu na to, że ma on formę koncentratu i wystarczy odrobina aby wysmarować dokładnie dłonie. Zimowy zbawiciel, świetny do spierzchniętej skóry. Nie podobał mi się jego parafinowy zapach i fakt, że długo się wchłaniał, jednak wybaczam mu to w zamian za działanie.
4/5

2 - Yves Rocher - Cocoa & Raspberry mleczko do ciała. Przyjemne, cudnie pachnące mleczko, zużyłam z czystą przyjemnością. Do bardzo wysuszonej skóry produkt będzie za słaby, normalną nawilża znoście, szybko się wchłania i nie lepi na skórze. Więcej w RECENZJI .
4/5

3 - Dove - Deeply Nourishing odżywczy żel pod prysznic. Nie rozumiem fenomenu tego żelu, z Dove wolę kokosowy czy śliwkowy. Drażnił mnie jego mydlany, wiercący w nosie zapach. Słabo się pienił i wcale nie był wydajny. Plus: dobrze nawilżał.
2,5/5

4 - Ziaja - Intima płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym. Mój ulubiony. Robi co trzeba, jest szalenie wydajny i taniutki.
5/5

5 - Ziaja - Kremowe mydło pod prysznic z jedwabiem. Ziaja robi świetne mydła pod prysznic i do kąpieli. To pięknie pachnie, dobrze pielęgnuje skórę, nie wysusza, jest wydajne, a kąpiel z nim to przyjemność. Więcej TUTAJ
4,5/5

6 - Stara Mydlarnia - masło do ciała Bergamot & Kumquat. Jedno z najlepszych masełek jakie miałam przyjemność używać. Bardzo dobrze nawilżało i regenerowało skórę, mój nieodzowny towarzysz w mroźne dni. Piękny, cytrusowo-gorzki zapach. Recenzja TUTAJ .

7 - Isana - dezodorant w kulce Aloe Vera. Stosowałam go tylko na noc i "po domu" dlatego nie mogę oceniać jego działania w warunkach zwiększonego stresu, czy wysokiej temperatury. W normalnych warunkach jest w porządku, daje uczucie świeżości i nie podrażnia skóry ogolonych pach. Dość długo wysycha, jak to kulka, na co dzień wolę sztyfty.
4/5

8 - Avon - Planet Spa peeling co ciała z oliwą z oliwek i kwiatem pomarańczy. Drobinki ścierające ma malutkie, ale jest ich dużo, zanurzone są w gęstym żelu i porządnie ścierają. zapach - cud. Kto lubi kwiat pomarańczy będzie zadowolony. Peeling jest delikatny i skuteczny. Wolę jednak grubsze ziarna.
4/5

9 - Yves Rocher - krem do rąk Miód & Muesli Bio. Chociaż długo się wchłaniał i tak go lubiłam. Ma naturalny skład i fantastyczny zapach. Konkretnie nawilża i odżywia. Odsyłam do RECENZJI .
4/5

Twarz:


10 - Eucerin - DermatoCLEAN dwufazowy płyn do demakijażu oczu. Mocno się zawiodłam na tym produkcie. Słabo zmywał i ubywało go w nierównych proporcjach. Tu RECENZJA .

11 - Avon Naturals Herbal - tonik Dzika Róża i Aloes. Zamówiłam, gdy przeczytałam, że zawiera kwasy AHA, a akurat potrzebowałam czegoś do złuszczania. Nie zauważyłam żadnych efektów poza wysuszeniem skóry (tonik z alkoholem). Całkiem ładnie pachnie i jest wydajny.
3/5

12 - Oriflame - krem pod oczy Optimals Seeing is Believing. "Wszystkorobiący" krem, który robi niewiele. Owszem, okolice oczu nawilża bardzo dobrze, przynosi uczucie komfortu, nie zmniejsza natomiast worków i cieni pod oczami. Nie podrażnia i jest wydajny.
3/5

Włosy:


13 - Batiste - Suchy szampon XXL Volume. Kultowy już suchy szampon, mój w wersji z lakierem do włosów. Nie zauważyłam spektakularnej objętości po jego użyciu, w dodatku bardzo bieli dlatego lepiej nadaje się do jasnych włosów. Co do odświeżania nie mam żadnych zarzutów, wiadomo, że mycia głowy nie zastąpi, ale doraźnie daje radę. Dodatkowy plus za piękny, pudrowy zapach.
4/5

14 - L'Oreal Elseve - odżywka Fibralogy. O serii Ekspansja Gęstości pisałam już TU . Szampon jest rewelacyjny, odżywka to raczej zwyklak, aczkolwiek włosy po jej użyciu dobrze się rozczesują i układają, są miękkie w dotyku lecz nieco suche.
3,5/5

Makijaż i zapachy:


15 - Avon - błyszczyk Glazewear. Mój był w kolorze Pink Watermelon, czyli intensywny i bardzo dziewczęcy chłodny róż. O tym jak go lubię może świadczyć fakt, że mam już kolejne opakowanie. Niedawno zmienili mu design, karta kolorów również uległa zmianie, ten kolor natomiast pozostał w ofercie. Błyszczyk nie klei się, jest dobrze napigmentowany i długo się utrzymuje.
4,5/5

16 - Avon - woda toaletowa Secret Fantasy Star. Milutka perfumetka, zapach słodki i infantylny, dobry na chwilową poprawę humoru w pochmurny dzień. Coś w klimacie Flowerbomb. Niestety zapach niezbyt trwały, ale tak to bywa z Avonem.
3,5/5

sobota, 1 marca 2014

Zakupy w lutym

   Lecę do Was z pierwszym haul'em, będzie chwalipięcko, a co ;P

Zakupy katalogowe, czyli bzdetki z Avonu i Oriflame:


Efekt pierwszej wizyty w Hebe:

maseczka w podwójnej saszetce jest z Douglasa

zestaw Dove upolowany na przecenie w Tesco za 19,99 zł:



   Pamiętacie post o nowych modelach bielizny Kinga? To TEN :) Wzięłam udział w konkursie z okazji 20-lecia istnienia firmy, zajęłam III miejsce i wygrałam dowolnie wybrany komplet! Tak oto moja szuflada ma nowego lokatora - zestaw Royal :D


Kupiłyście w lutym coś ciekawego? A może trafił Wam się jakiś Bubel Miesiąca?